|
2008-03-19 21:23
Przeczy sobie Ksiądz stwierdzając, że gołym okiem widać mniejszą “polityczność” Benedykta od Jana Pawła i zarazem zgadzając się z opinią Marcello Pery, że „To rozwój sytuacji dyktuje wybór środków”. Zresztą, gdy to piszę, jest już po środowej audiencji na której Benedykt jednak “dał głos” w sprawie Tybetu, apelując do stron konfliktu (i zapewne zewnętrznych moderatorów) o ”spokój i tolerancję”. Myślę, że sytuacja nie wymaga jeszcze ostrzejszej wypowiedzi, lecz raczej subtelnych, dyskrecjonalnych dyplomatycznych działań – przynajmniej ze strony Watykanu. Zaogniać konflikt na którym wszyscy tylko mogą stracić jest łatwo, trudniej zaś o pozytywne działania.
Zaniedbałem się ostatnio w komentowaniu, ale po świętach postaram się to nadrobić.
![]()