|
2008-03-01 21:41
EKSPIOMAT (od łac. expiatiomaton), to jest to co zapewne poparła by większość respondentów, gdyby tylko zadano im właściwe pytanie.
Ekspiomat zamiast staroświeckiego konfesjonału ze znudzonym, przemęczonym urzędnikiem wiary. Monitor dotykowy z listą grzechów do wybrania, klawisz Enter i już – ilość zdrowasiek do odmówienia. Dla szczególnie trudnych klientów połączenie on-line (odpłatne kartą Visa [oczywiście "co łaska", ale nie mniej niż w Cenniku]) z dyżurnym psychologiem, który fachowo rozproszy wibracje sumienia przekonaniem, że trzeba “być sobą”, że Bóg kocha takim jakim się jest, bo jest miłosierny bezgranicznie.Same plusy takiego rozwiązania. Pełna anonimowość. Nie trzeba się czerwienić ze wstydu. Pełna “wyrozumiałość i cierpliwość”. Maszyna zawsze ”uważnie wysłucha, pomoże zadawaniem pytań, nie oceni pochopnie i nie napiętnuje”.
Jeszcze raz okazuje się, jak postęp powoli wkracza do Kościoła, nawet gdy Kościół tylko statystycznie bada preferencje wiernych. Nawet właściwych pytań nie potrafi się zadawać, a przecież wiadomo że należy tak formułować pytania, by zawarta w nich była oczekiwana odpowiedź.
I jak tu być optymistą, że Kościół nadąży za postępem? Niesposób.