|
2008-03-31 22:12
warrior: A powinno cię obchodzić co dzieje się w wiodących kulturalnie krajach Europy. One przecież wyznaczają standardy, które orzecznictwo ETS rozszerzy z czasem na ogół prowincji i regionów.
|
2008-03-31 22:12
warrior: A powinno cię obchodzić co dzieje się w wiodących kulturalnie krajach Europy. One przecież wyznaczają standardy, które orzecznictwo ETS rozszerzy z czasem na ogół prowincji i regionów.
|
2008-03-31 22:32
Problem z Rzecznik Sowińską polega na tym, że swoimi działaniami zagraża interesom przemysłu pornograficznego, mafiom opiekującym się salonom uciech wszelakich i podziemiu pedofilskiemu. A to są spore pieniądze.
Gdy dołoży się jej katolicką niepoprawność, to nic dziwnego że jest taki nacisk na jej usunięcia ze stanowiska.
|
2008-02-31 22:25
Prezydent ma spotykając się aprobować i niejako nobilitować “małzeństwa” homoseksualne? Nigdy w życiu! To byłoby prawie jak z pijanym Kwaśniewskim w Katyniu.Jeśli te osoby zgodziły się na upublicznienie ich “małżeństwa”, filmowanie, to jest tylko kwestia praw autorskich. Nie były naruszone? Wszystko w porządku. Każdy ma prawo cytować takie materiały w taki sposób jaki uzna za słuszne do udowodnienia swoich tez. Dotyczy to też twórców nagrania orędzia Prezydenta.
O czym tu deliberować?
Przepraszać nie ma za co.
|
2008-03-31 22:02
A ja już dziś kupiłem. Od deski do deski nie przeczytałem, ale po paru artykułach widzę, że są dobrzy autorzy i dobre teksty – bez siejących zamęt w głowach dziwactw, chorych teorii, psychologizowania itp. Wspaniałe ilustarcje, w ogóle elegancka, nie przeozdobiona szata graficzna. Bardzo brakowało takiego miesięcznika.
|
2008-03-25 22:41
Coś o. Trzeciak krąży wokół tematu, omijając sedno.„Agora” – toż to kolejna fasadowa i kosztowna rakowata narośl, która będzie pasożytować na ciele Europy. My w Polsce dobrze znamy takie PRONy, Fronty Jedności i podobne, które nam socjalistyczna władza serwowała, jako namiastkę demokracji i służące faktycznie “kanalizowaniu” (wpuszczaniu w kanał) obywatelskich inicjatyw. Nazwa też jest wymowna i bardzo “europejska” – wbrew pozorom nie nawiązuje do greckiego rynku, lecz izraelskiej zdawkowej monetki z lat 60. ubiegłego wieku. Jak to się mówi „Grosz do grosza i zbierze się …” spora sakiewka.
Druga sprawa. Skoro już się “kościół” wypowiada osobą Jezuity, to niech mniej mówi o aspektach politycznych, a więcej moralnych celów i metod takiego “integrowania” Europy, jakie europejsy nam serwują. O co chodzi? Ano chodzi o – horrendalne KŁAMSTWO.
Czy ratyfikacja przez parlament i prezydenta, czy przez referendum, to z punktu widzenia zasad Wiary, kwestia raczej drugorzędna, choć bez wątpienia referendum jest pełniejszym wyrazem woli narodu w demokracji. Kwestią pierwszorzędną jest wymiar MORALNY. O tym Kościół powinien się wreszcie JEDNOZNACZNIE wypowiedzieć. Nim będzie za późno. Dla Kościoła też.
Kunktatorstwo i kalkulacje kiedyś zawiodą, a wtedy za późno będzie wołać NON POSSUMUS!
|
2008-03-25 22:57
“Polska będzie odpowiedzią dla zagubionej Europy” tylko wtedy, gdy zatrzyma to stado baranów biegnących z bekiem Ody Do Radości na pyskach ku przepaści.
Zatrzyma blokując zbrodniczą Lizbońską Konstytucję. Zbrodniczą bo wiodącą ku totalnemu zniewoleniu.
|
2008-03-25 22:49
Czuję, po bezmiarze wolno-medialnego zainteresowania abpem Nyczem, iż jakieś POstępowe “środowiska” promują go do jakieś godniejszej roli w Kościele niż obecna.
Trwają medialne igrzyska. Rządzące Polską Platforma Obywatelska z przystawką PSL spierają się z opozycją czy, gdzie i jak przykleić figowy listek. Jak gorącym kartoflem przerzucają się odpowiedzialnością. Publikę zaś ogarnia coraz większa gorączka lub zniechęcenie. Tylko kościół polski, którego jak twierdzi jedna z moderatorek Forum nie ma, statecznie stoi i z zaciekawieniem patrzy oczekując kto kogo na arenie dobije, od czasu do czasu coś tam z nostalgią bąknąwszy o zmarnowanych wartościach preambuły. Od czasu do czasu też dyżurni apolityczni hierachowie strofują wychylających się z szeregu przypominając niepokornym gdzie ich miejsce.
Medialnym zgiełkiem zagłuszono najważniejsze pytania:
- W jakim kierunku zmierza sterowana ewolucja Unii Europejskiej?
- Czym będziemy, jako Polska, w tym Nowym Wspaniałym Świecie?
- Za jaką cenę?
- Czy kierunek ten należy wspierać, czy mu się przeciwstawić?
- Czy Kościołowi Katolickiemu – hierarchicznemu i ogółowi wiernych – wolno stać z boku?
- Czy to nie zaprzeczenie głoszonemu Słowu?
Dziś, po 50 latach integracji, widać wyraźnie czym Wspólna Europa miała być w zamyśle jej twórców Schumanna, Monneta, Adenauera, De Gaspariego, Churchilla, czym zaczęła się stawać przed 20 laty, gdy w życiu publicznym dominować zaczęło pokolenie lewaków 68, i w jakim kierunku zmierza dziś, co wyczytać można z tzw. Traktatu Lizbońskiego, będącego faktycznie odrzuconą wcześniej – a teraz zakamuflowaną niewinnym nazewnictwem – konstytucją (nikt chyba nie zaprzeczy, że jak się nazwie ebolę gorączką, to ona dalej będzie krwawą ebolą).
O przeszłości Unii Jan Łopuszański pisze tak:
| Cytat: |
| Przywódcy Wspólnot Europejskich postanowili przekształcić EWG w federacyjne państwo. Pomysł jest bardzo stary, został podjęty i szeroko upowszechniony przez twórców rewolucji francuskiej, w XIX wieku dopieszczany przez różne tajne związki, w XX wieku podjęty przez tzw. Ruch Paneuropejski, a potem przez Ruch Europejski. Owocem tych projektów stały się m.in. Wspólnoty Europejskie czy Rada Europy. Podjęto wreszcie decyzję o przekształceniu Wspólnot w federacyjne państwo. Najstarszy znany dokument w sprawie tego przekształcenia ujawniony został przez Władimira Bukowskiego, który w 1992 roku miał okazję przeglądać archiwa byłego KC KPZR w Moskwie. W notatce, sporządzonej przez sowieckiego urzędnika, opisane jest spotkanie Michaiła Gorbaczowa z delegacją Komisji Trilateralnej – byłym prezydentem Francji Valérym Giscardem d’Estaing, byłym premierem Japonii Nakasone, byłym sekretarzem stanu USA Henrym Kissingerem oraz inicjatorem i liderem Komisji, Davidem Rockefellerem. Miało ono miejsce w styczniu 1989 roku, w tym samym czasie, w którym w Polsce trwały przygotowania do Okrągłego Stołu. W czasie tego spotkania d’Estaign powiedział do Gorbaczowa: “Panie Prezydencie, nie mogę powiedzieć, kiedy to dokładnie nastąpi – prawdopodobnie w ciągu piętnastu lat – ale Europa zmierza do stania się federalnym państwem i pan musi się na to przygotować”. Nieco ponad piętnaście lat później, w grudniu 2004 roku, podpisano Traktat ustanawiający Konstytucję dla Europy. Istotą traktatu było przekształcenie Wspólnoty i Unii Europejskiej w kontynentalne superpaństwo. Został on odrzucony w referendach przez Francuzów i Holendrów. W pierwszej połowie 2007 roku projekt ten podjęła ponownie prezydencja niemiecka, a wobec oporu niektórych krajów i po fiasku marcowego szczytu w Berlinie, dokonano przeredagowania dokumentu. Zamiast zwartego tekstu uzyskał on postać szeregu poprawek do wcześniej zawartych traktatów. Chcąc go dobrze przeczytać i zrozumieć, należy położyć przed sobą sam traktat z Lizbony obok Traktatu ustanawiającego Wspólnotę Europejską oraz traktatu o Unii Europejskiej, wraz z ich licznymi aneksami. Jaka zatem jest relacja pomiędzy Traktatem ustanawiającym Konstytucję dla Europy a traktatem z Lizbony? Redakcyjna! Usunięto kilka kwestii kosmetycznych, typu hymn i flaga, a pozostawiono kluczowe rozwiązania ustrojowe. Co mówią o tym nowym dokumencie jego twórcy? Pan Valéry Giscard d’Estaing, główny redaktor eurokonstytucji, 17 lipca 2007 roku powiedział o projekcie nowego traktatu: “Treść jest faktycznie ta sama. Pod względem prawnym jest to przypadek traktatów, które mogą być jako takie ratyfikowane przez parlamenty krajowe. Pod względem merytorycznym jest to wciąż traktat konstytucyjny”. Dokładniej wyjaśnił to dzień wcześniej Giuliano Amato, były premier Włoch i lider tzw. grupy Amato, pracującej nad projektem eurokonstytucji: “Postanowili oni, że dokument powinien być nieczytelny. Jeżeli jest nieczytelny, nie ma charakteru konstytucyjnego – tak to postrzegano. Jeżeli przypadkiem uda się go zrozumieć od razu, może zaistnieć powód do przeprowadzenia referendum, ponieważ oznaczałoby to, że istnieje coś nowego”. Kropkę na “i” postawił przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso, który 10 lipca 2007 roku stwierdził: “Europa jest imperium. Trzeba powiedzieć, że imperium nieimperialnym. A jednak imperium”. Człowiek zaś wykształcony powinien wiedzieć, że pojęcie “imperium” jest tożsame z pojęciem “państwa”. Cały artykuł tam: Tadku, nie sprzedawaj Polski! |
A o przyszłości zadekretowanej Traktatem Lizbońskim ks. prof. Czesław S. Bartnik tak:
| Cytat: |
| Ludzie pędzący nas w fizyczną i duchową niewolę nie widzą problemu. Mówią po prostu: 1. że UE nie stanowi zniewolenia, lecz tylko dobrobyt i wyzwolenie z naszej małości i biedy; 2. że UE umocni naszą tożsamość polską, suwerenność, bezpieczeństwo i otworzy przed nami świetlaną przyszłość, w której nie będzie już ani narodów, ani państw, ani wielu kultur i języków; 3. i że wejście do Unii w sytuacji okrojenia suwerenności jest koniecznością dziejową, zresztą inaczej popełnilibyśmy wielki błąd i stracilibyśmy jedyną szansę historyczną. Ciekawe, że ludzie zamiast działać i tworzyć historię uciekają się do “konieczności dziejowej”. Tak się robi w marksizmie i tak samo mówiła smętnie starożytność, jak w owym hymnie Kleantesa: volentem fata ducunt, noletem autem trahunt – ludzi zgadzających się ze złą rzeczywistością losy wiodą, a niezgadzających się wloką, oczywiście do tego samego. Stawiamy sobie teraz właśnie pytanie: czy Polskę do imperium europejskiego losy wiodą, uroczyście prowadzą, czy też po prostu wloką. Owszem, marzyliśmy o naszej pełniejszej komunii z krajami Europy. Tak też na początku planowali ojcowie Wspólnoty Europejskiej w traktacie rzymskim z 1957 roku. Byli to ludzie wielkich idei i natchnieni Biblią. … Coś jednakże się stało bardzo złego. Oto chrześcijańską na początku Wspólnotę Europejską zaczęli powoli opanowywać – ostatecznie w roku 1991 – wrogowie chrześcijaństwa, ateiści polityczni, masoni i jakieś inne tajne ośrodki. Stała się więc katastrofa ludzka, materialna i duchowa, w Maastricht w roku 1991 ustanowiono Unię Europejską o charakterze ateistycznym, a więc bezwzględnym, ponurym, pustym i wrogim człowiekowi. I ludzie ci zamarzyli o gigantycznym imperium europejskim, o nowym Babilonie, walczącym z Bogiem, etyką tysiącleci i z wyższymi wartościami. Czynnik kościelny mógł wołać i wznosić modły w Europie i na świecie, ale jego głos był prawie niesłyszalny. … Na domiar złego kraje drugiego rzędu w Europie zostały oszukane. Wabiła nas Ate, że będziemy mieli wspólnotę, rodzinę narodów, państw, ojczyzn i kultur, a natrafiliśmy na zimne, brutalne i wyrafinowane imperium, na podobieństwo eurokołchozu (S. Michalkiewicz). Mamiła nas Ate, że będziemy mieli pełną swobodę rozwoju gospodarczego, pomoc i współpracę ze strony braci unijnych, a otrzymaliśmy “rynek skowany”, kierowany z góry, jak w marksizmie i wyzyskujące kraj działania oligarchów. Obiecywano nam wolność myśli i wiary, szerokomyślność, pluralizm, wysokie loty ducha, a idzie ku nam nihilizm, bezsensowna ideologia i prześladowanie naszych wartości. Zapewniano nas – z zewnątrz i nasi politycy – że będziemy poddani tylko “wolnemu rynkowi Europy”, a we wszystkim innym będziemy wolni i równi, traktowani przyjacielsko. Tymczasem za podyktowaną nam z góry recepturą gospodarczą przyszła natychmiast ideologia wroga, antypolska, antyreligijna, antymoralna. Polscy negocjatorzy od Kopenhagi do dziś są potulni, jakby byli zahipnotyzowani. Owszem, w polityce zawsze dużo oszukiwano, ale dawniej to zwykle kłamstwa zakrywano i wstydzono się, gdy wyszły na jaw. Dzisiaj kłamie się bezczelnie i w żywe oczy, a po odkryciu kłamcy śmieją się, że ich sztuka nie okazała się doskonała. W takich oszustwach celują szczególnie media i one w dużej mierze usprawiedliwiają największych oszustów. … Oto kanclerz Angela Merkel, która ożywiła sprawę eurokonstytucji 1 stycznia 2007 r., rozwinęła swoje działania, w większości tajnie, w ukryciu przed społeczeństwem. Jeśli podczas prac pojawił się eurosceptyk z jakiegoś kraju, to go po prostu wyrzucała z zespołu. Przygotowując eurokonstytucję, dokonała dwóch fałszywych zabiegów: zmieniła nazwę konstytucji na traktat reformujący i poleciła wszystkim państwom Unii, żeby nie dopuściły do referendum. Stało się bowiem jasne, że ateistyczne imperium europejskie traci poparcie. Okazało się obecnie, że we wszystkich krajach członkowskich większość jest za odbyciem referendum w sprawie przyjęcia traktatu reformującego. W Polsce za referendum opowiada się 74 proc., w Irlandii – 87 proc., w Wielkiej Brytanii – 83 proc., we Francji – 81 proc., w Niemczech – 77 proc., w Italii – 70 proc., najmniej w Słowenii, ale też 55 procent. Dowodem spisku elit w tej dziedzinie jest sam prezydent Francji Nicolas Sarkozy, który zniósł ustawę o referendum. … Ludzie, którzy głoszą, że traktat reformujący nie ustanawia imperium europejskiego, superpaństwa, są albo idiotami, albo oszustami po linii owych łże-elit. Dziś używa słowa “imperium” sam przewodniczący Komisji Jose Manuel Barroso. Warto więc sięgnąć wprost do traktatu reformującego, podpisanego też przez Polskę, żeby zrozumieć, jakim to według niego tworem ma być UE. 1. UE otrzymuje pełną osobowość prawną jako organizm państwowy. Są jeszcze inne kompetencje wyłączne dla Unii, jak decydowanie o dochodach z ceł, reguły konkurencji gospodarczych, polityka pieniężna, zachowanie morskich zasobów biologicznych i spraw wielkiej ekologii. Są też dziedziny kompetencji dzielonej między państwem a Unią: rynek wewnętrzny w państwie, polityka społeczna, rolnictwo i rybołówstwo, ochrona konsumenta, sieci transeuropejskie – infrastruktura, transport, telekomunikacja, dalej – przestrzeń wszelkich wolności, problemy bezpieczeństwa w zakresie zdrowia publicznego, no i Unia ma szczególne kompetencje w prowadzeniu badań, w rozwoju technologicznym i zagospodarowywaniu przestrzeni kosmicznej. … Człowiek zadaje sobie pytanie, dlaczego wszystkie kraje Europy tak ciążą całe do UE, a zwłaszcza do jej głównych państw: Niemiec, Francji, Anglii i Italii. Przecież owe państwa mniejsze tak samo stracą suwerenność, jak Polska, a oficjalnie nie mówi się, żeby miały jakieś większe skrupuły. Wydaje się, że wpływają na to głównie: mit raju zachodniego, magnes wielkiej cywilizacji, stan ogromnego zniszczenia po wojnie i po komunizmie, a także brak znajomości rzeczy i niemal całkowita zależność od propagandowych mediów, którymi sterują w całości utopiści lub agenci różnych ośrodków strategicznych, bawiących się w eksperyment tworzenia nowego imperium, bo sowieckie się nie udało. … I jest poważna obawa, że do tej słabości duchowej zakradła się po prostu też zdrada. A za tę wielką zdradę sama historia nas ukarze i przeklną nas przyszłe pokolenia Polaków. Cały artykuł tam: Ate czy zdrada? |
Od 20 lat Unia Europejska budowana jest na kłamstwie. Kłamstwo w tej Nowej Europie jest wszechobecne i wszystko stopniowo przenika – od prawdziwych celów jej moderatorów do metod ich wcielania. Krok po kroku tworzone jest nowe imperum kłamstwa i zniewolenia kłamstwem umysłów. Nowe Imperium Zła, przy którym nazwany tak przez Reagana Związek Sowiecki były tylko nieudolną wprawką. Inżynierowie cywilizacji śmierci i zła jednak się czegoś nauczyli na tym nieudanym eksperymencie – zamiast rewolucji, wybrali sterowaną ewolucję. Rozłożoną na lata, może i pokolenia, ale z tym samym upiornym celem. Póki co łagrów nie ma, póki co nie wsadza się do psychiaryków za przekonania, póki co …
Czy Kościół może być wobec tego zagrożenia obojętny? Czy “ludzie kościoła” są aż tak ślepi, krótkowzroczni, zadufani w sobie by tylko biernie obserwować? Czy nie widzą, że szykuje się im, kościołowi, wierze, Bogu – precyzyjnie zaplanowany koniec?
Potwór podstępnie szparami wpełza. Jeszcze czas by go zatrzymać. Trzeba tylko domowników obudzić.
PS. Bardzo proszę o nie dyskutowanie o takich bzdetach jak uchwałą go czy ustawą i innych podobnych figowych listkach tylko o zawartości tego Traktatu, jego skutkach, słuszności albo niesłuszności obaw, o tym czy Kościół winien wreszcie zająć jednoznaczne stanowisko wobec tego czym ta Unia się staje itd.
______________________________________________________________
Teraz widzę, że temat znikł. Skoro znikł to znaczy, że został USUNIĘTY.
Bez jednego słowa wyjaśnienia. A przecież nie było w nim nic co naruszałoby regulamin Forum. Nic obraźliwego w stosunku do kogokolwiek, jako poziom obraźliwości przyjmując to co wielu na tym forum pisze w stosunku do osób publicznych, instytucji, Kościoła Katolickiego, osób kościoła duchownych i świeckich, wiary w Boga, względem siebie nawet.
O co chodzi? To już na katolickim forum nie można podyskutować o jednej z najbardziej ważnych spraw współczesności, a taką jest kierunek w którym zmierza integracja Europy, taką jest też nasz, Polski, stosunek do tego trendu, stosunek Kościoła do metody tej integracji?
Liczyłem na poważną dyskusję, a tu ciach – CENZURA.
Dyskutuje się tu na Forum na tak bzdurne tematy, że włos dęba staje, a na tak ważny nie wolno?
Gdzie ja się obudziłem? Znowu w PRL-u?
To już nie wolno zadawać pytań?
Jeśli są głupie to wypadałoby to udowodnić. Jeśli opierają się na nieprawdzie, to wypadałoby to udowodnić. To byłoby UCZCIWE.
Na katolickim forum uczciwość ma się za nic?
Przykro mi, że w dniu Święta Zmartwychwstania muszę katolickiemu Forum zadawać takie pytanie.
Prawdziwie zmartwychwstał!
Indo-European languages
Germanic languages
West Germanic languages
Anglic languages
English – Christ is Risen! Indeed, He is Risen!
Old English (Anglo-Saxon) – Crist aras! Crist sodhlice aras! (Lit: Christ arose! Christ surely arose!)
Middle English – Crist is arisen! Arisen he sothe!
Iyaric Patwa – Krestos a uprisin! Seen, him a uprisin fe tru!
Frisian – Kristus is opstien! Wis is er opstien!
High German
German – Christus ist auferstanden! Er ist wahrhaftig auferstanden!
Yiddish – Der Meschiache undzer iz geshtanen! Avade er iz ufgeshtanen!
Low German
Dutch – Christus is opgestaan! Hij is waarlijk opgestaan!
Afrikaans – Kristus het opgestaan! Hom het waarlik opgestaan!
North Germanic languages
Danish – Kristus er opstanden! Sandelig Han er Opstanden!
Icelandic – Kristur er upprisinn! Hann er vissulega upprisinn!
Norwegian – Kristus er oppstanden! Han er sannelig oppstanden!
Swedish – Kristus är uppstånden! Ja, Han är verkligen uppstånden!
Italic languages
Latin – Christus resurrexit! Resurrexit vere!
Romance languages
Italian – Cristo è risorto! È veramente risorto!
Catalan – Crist ha ressuscitat! Veritablement ha ressuscitat!
French – Le Christ est ressuscité! Vraiment Il est ressuscité!
Portuguese – Cristo ressuscitou! Verdadeiramente ressuscitou!
Romanian – Hristos a înviat! Adevărat a înviat!
Spanish – Cristo ha resucitado! Verdaderamente, ha resucitado!
Slavic languages
Church Slavonic – (Christos Voskrese! Voistinu Voskrese!)
East
Russian – Христос Воскресе! Воистину Воскресе! (Christos Voskrese! Voistinu Voskrese!)
Belarusian – Хрыстос уваскрос! Сапраўды ўваскрос! (Khrystos Uvaskros! Saprawdy Wvaskros!)
Ukrainian – Христос Воскрес! Воістину Воскрес! (Christos Voskres! Voistinu Voskres!)
South
Bulgarian – Христос Возкресе! Воистина Возкресе! (Christos Vozkrese! Voistina Vozkrese!)
Serbian – Христос Воскресе! Ваистину Воскресе! (Christos Voskrese! Vaistinu Voskrese!)
West
Czech – Kristus Vstal A Mrtvych! Opravdi Vstoupil!
Slovak – Kristus vstal zmŕtvych! Skutočne vstal!
Polish – Chrystus Zmartwychwstał! Prawdziwie Zmartwychwstał!
Baltic languages
Lithuanian – Kristus prisikėlė! Tikrai prisikėlė!
Celtic languages
Goidelic languages
Old Irish – Asréracht Críst! Asréracht Hé-som co dearb!
Irish – Tá Críost éirithe! Go deimhin, tá sé éirithe!
Manx – Taw Creest Ereen! Taw Shay Ereen Guhdyne!
Scots Gaelic – Tha Crìosd air èiridh! Gu dearbh, tha e air èiridh!
Brythonic languages
Breton – Dassoret eo Krist! E wirionez dassoret eo!
Welsh - Atgyfododd Crist! Yn wir atgyfododd!
Indo-Iranian languages
Indic languages
Sanskrit – (Kristo’pastitaha! Satvam Upastitaha!)
Southern Zone
Marathi – (Yeshu Khrist uthla ahe! Kharokhar uthla ahe!)
Albanian (Tosk) – Krishti u ngjall! Vërtet u ngjall!
Armenian – Քրիստոս յարեաւ ի մեռելոց՜ Օրհնեալ է յայտնութիւնն Քրիստոսի՜ (Christos harjav i merelotz! Orhniale harutjun Christosi! — Christ is risen! Blessed is the resurrection of Christ!)
Greek – Χριστος Aνεστη! Aληθως Aνεστη! (Christos Anesti! Aleithos Anesti!)
Altaic languages
Turkish – Hristós diril-Dí! Hakíkatén diril-Dí!
Austronesian languages
Malayo-Polynesian
Western
Chamorro – La’la’i i Kristo! Magahet na luma’la’ i Kristo!
Filipino (Tagalog) – Si Cristo ay nabuhay! Siya nga ay nabuhay!
Indonesian – KrÍstus tÉlah Bangkit! Benár día têlah Bángkit!
Central-Eastern
Carolinian – Lios a melau sefal! Meipung, a mahan sefal!
Hawaiian – Ua ala hou ´o kristo! Ua ala ´i ´o no ´oia!
Basque – Cristo Berbistua! Benatan Berbistua!
Dravidian languages
Malayalam – (Christu uyirthezhunnettu! Theerchayayum uyirthezhunnettu!)
Eskimo-Aleut languages
Aleut – Kristus aq ungwektaq! Pichinuq ungwektaq!
Yupik – Xris-tusaq Ung-uixtuq! Iluumun Ung-uixtuq!
Japanese – ハリストス復活!実に復活! (Harisutosu fukkatsu! Jitsu ni fukkatsu!)
Korean – (Kristo Gesso! Buhar ha sho Nay!)
Na-Dené languages
Athabaskan languages
Navajo – Christ daaztsáádéé’ náádiidzáá! T’áá aaníí, daaztsáádéé’ náádiidzáá!
Tlingit – Xristos Kuxwoo-digoot! Xegaa-kux Kuxwoo-digoot!
Niger-Congo languages
Luganda Kristo Ajukkide! Kweli Ajukkide!
Swahili – Kristo Amefufukka! Kweli Amefufukka!
Quechuan Languages
Quechua – Cristo causarimpunña! Ciertopuni causarimpunña!
Afro-Asiatic languages
Semitic languages
Central Semitic languages
Aramaic languages
Syriac – (Meshiha qam! Bashrira qam!)
South Central Semitic languages
Arabic languages
Arabic (Fus’hah, i.e., “standard” ) – (Al-Masih-Qam! Hakkan Qam!)
Maltese – Kristu qam! Huwa qam tassew!
Canaanite languages
Hebrew (modern) – (Ha Masheeha houh kam! A ken kam!)
South Semitic languages
Ethiopian languages
North Ethiopian languages
Tigrigna – (Christos tensiou! Bahake tensiou!)
South Ethiopian languages
Amharic – (Kristos Tenestwal! Bergit Tenestwal!)
Sino-Tibetan languages
Mandarin – 基督復活了 他確實復活了 (Jidu fuhuo-le! Ta queshi fuhuo-le!)
South Caucasian languages
Georgian – ქრისტე აღსდგა! ჭეშმარიტად აღსდგა!(Kriste aghsdga! Cheshmaritad aghsdga!)
Uralic languages
Estonian – Kristus on ülestõusnud! Tõesti on ülestõusnud!
Finnish – Kristus nousi kuolleista! Totisesti nousi!
Hungarian – Krisztus feltámadt! Valóban feltámadt!
Unclassified
A Nigerian language (of many spoken there) – Jésu Krísti Ébilíwõ! Ézia õ´ Bilíwõ!
Constructed languages
Esperanto – Kristo leviĝis! Vere Li leviĝis!
Quenya – (Ortanne Laivino! Anwa ortanne Laivino!)
| Stanisław M. Posty: 2 Skąd: Gród Warsa i Sawy |
|
||||||||||
|
2008-03-21 21:
|
2008-03-21 20:57
Czegoś nie rozumiem. Ks. Arcybiskup zarzuca o. Rydzykowi wkraczanie w politykę, a przecież swoją wypowiedzią jak najbardziej w nią wkracza: w sprawie Prezydenta, w sprawie Chin, wreszcie w sprawie Traktatu Lizbońskiego. Doprawdy, szczególna “dialektyka”.
Weźmy zarzut dot. pierwszej strony dzisiejszego Naszego Dziennika. Niby Dziennik i Fakt przez koniunkturalne wyeksponowanie treści pasyjnej stały się bardziej katolickie od ND? Przestały przez to być wrogie Kościołowi? Czyżby ks. Arcybiskup zapomniał powiedzenie o diable co ornat założył?
Sprawa Traktatu. Ksiądz Arcybiskup chyba nie zauważa że cała koncepcja Unii-Państwa budowana jest od początku, od 20 lat, budowana jest na KŁAMSTWIE? Nie zauważa, jak dalece odbiegła od idei wspólnej Europy Schumanna, Monneta, Adenauera, De Gaspariego, Churchilla? Czy nie zdaje sobie sprawy, przecież kapłan i pasterz, że na kłamstwie nie można zbudować dobra? A kłamstwo w tej Nowej Europie jest wszechobecne i wszystko stopniowo przenika – od prawdziwych celów do metod. Metod prymitywnych polegających na nazywaniu państwa - organizacją, konstytucji – traktatem, prezydenta - przewodniczącym rady, ministra – wysokim przedstawicielem, do tych bardziej wyrafinowanych – zaszycia w treści traktatu różnych pułapek, które ujawnią się dopiero przy interpretacji koniecznej do praktycznego stosowania.
Czy ks. Arcybiskup nie zdaje sobie sprawy, że nie o bezskuteczne, choć być może wzniosłe, zapisy w jakiś “preambułach” gra się toczy? Że ta “gra” – to gra o przetrwanie Kościoła w Europie? Że w tej grze przeciwnik Kościoła nie będzie kierował się miłością?
A ta fraza “nie róbmy z tych wartości chrześcijańskich warunku do tego żeby działać politycznie i warunki jakieś stawiać polityczne.” – to zupełne kuriozum. Nawet szkoda słów by się do takiego stwierdzenia odnosić.Jeszcze drobna uwaga do Redakcji Portalu: To niezbyt dobry pomysł podawanie łącz do witryn takich mediów jak Radio Zet.
|
2008-03-21 21:36
Jest tu jawne, chamskie nadużycie Dziennika. Od stwierdzenia o. Macieja Kośca że: “Historia Judasza pokazuje tragizm ludzkiej kondycji – kondycji każdego z nas. Jesteśmy grzeszni i słabi.” bardzo daleko jest do tytułowego, że “Wszyscy jesteśmy Judaszami”.
Otóż, NIE WSZYSCY! Aż nadto jest przykładów osób (nie tylko chrześcijan!) – od wielkich świętych, Jana Pawła Papieża, po masę cichych sprawiedliwych – których “judaszami” nie sposób nazwać. Jest to obraza dla tych ludzi, obraza krzycząca o pomstę do nieba.
Niezręczność czy zamierzone? Może ktoś chce by ktoś inny czuł się współwinny jego niegodziwościom? A może to rodzaj samousprawiedliwienia?
2008-03-26 05:48
A może źle odczytałem słowa redaktora z Dziennika? Może pod “my” rozumiał on siebie i sobie podobnych? Jeśli tak, to to by się zgadzało. ONI SĄ JUDASZAMI.
|
2008-03-21 21:17
Gdy nóż przybliża się do gardzieli i zaczyna grozić lewakom odejście w polityczny niebyt to sięgają po sprawdzone metody walki z Kościołem – niby nic nowgo, tego się można było spodziewać. Zapewne liczą, że wzbudzanie chrystianoobii i rozczarowania brakiem spodziewanych cudów gospodarczych obiecanych przez obecnie rządzących zapewnią im tryumfalny powrót do władzy i związanych z nią profitów.
Muszę przyznać, że kolejny raz biskup Pieronek mnie zadziwia. Takiej stanowczości potrzebuje dziś Kościół ze strony swych pasterzy. Wszystkch pasterzy. Potrzebuje nie pozwolić sobie wmówić, że katolicy są obywatelami drugiej kategorii i wara im wypowiadać się o ważnych dla nich sprawach. Że to do nich należy decyzja kto ich ma reprezentować w tych sprawach, nawet biskupi gdy taka jest ich wola.
|
2008-03-19 20:49
Lepiej jednak żeby Watykan pozostał tam gdzie jest, i tylko jeden. Wystarczą polskiemu kościołowi problemy z tym, że nuncjuszem jest krajowiec, po skutkach sądząc, uwikłany w sprawy nie sprzyjające jego dyplomatycznej misji. Poza tym, źle się kojarzy taka “druga” Civitas z uciekającą drugą Irlandią.
Odnośnie opinii bpa Pieronka, to zastanawiam się jak to dziwnie się wszystko układa, że ktoś mający trafne ogólne obserwacje (vide wywiad w tymże Dzienniku), tak zabójczo się myli w sprawach bieżących. To przecież nie episkopat lecz sam abp Dziwisz się “zgasił”, zgasił swoimi nietrafnymi dokonaniami. Właśnie w “sprawie” abpa Wielgusa, o. Rydzyka, ks. Zaleskiego, czy wspieraniem jedynie słusznej platformy. Może dlatego że nie umie dobrać sobie współpracowników?
Vide również:
2008-03-19 19:28:52 Kard. Dziwisz: Kapłan ojcem i świadkiem
Dziennik/kard. Stanisław Dziwisz/a.
Wierni domagają się, aby kapłani nie byli naiwnymi i łatwowiernymi, lecz roztropnymi jak węże i nieskazitelnymi jak gołębice – napisał w liście do Dziennika kard. Stanisław Dziwisz.
2008-03-19 19:02:28 Europa dyskryminuje wierzących
Dziennik/a.
Wszędzie, w każdej społeczności zdarzają się dewiacje, które są skutkiem niedoskonałości człowieka. Każde zło jest dla Kościoła zagrożeniem, ale też Kościół jest po to, żeby sobie ze złem dawać radę – raz lepiej, raz gorzej – mówi w rozmowie z Dziennikiem biskup Tadeusz Pieronek.
|
2008-03-19 21:23
Przeczy sobie Ksiądz stwierdzając, że gołym okiem widać mniejszą “polityczność” Benedykta od Jana Pawła i zarazem zgadzając się z opinią Marcello Pery, że „To rozwój sytuacji dyktuje wybór środków”. Zresztą, gdy to piszę, jest już po środowej audiencji na której Benedykt jednak “dał głos” w sprawie Tybetu, apelując do stron konfliktu (i zapewne zewnętrznych moderatorów) o ”spokój i tolerancję”. Myślę, że sytuacja nie wymaga jeszcze ostrzejszej wypowiedzi, lecz raczej subtelnych, dyskrecjonalnych dyplomatycznych działań – przynajmniej ze strony Watykanu. Zaogniać konflikt na którym wszyscy tylko mogą stracić jest łatwo, trudniej zaś o pozytywne działania.
Zaniedbałem się ostatnio w komentowaniu, ale po świętach postaram się to nadrobić.
![]()
|
2008-03-16 19:25
Oby tylko, gdy już apel Księdza doleci do “ważnych duchownych”, ci wypowiadać będą się nie tylko publicznie i rzeczowo, bo to nie jest znowóż taka wielka sztuka, ale ciąć będą równo po skrzydłach, bez rozróżniania tych milszych i tych mniej miłych Bożemu Miłosierdziu.
“Kotrowersyjny” wybryk Pierwszej Damy może bowiem i razi swoją bezpretensjonalnością, ale nie mniej kaleczą sumienia maluczkich te wypowiedzi i działania innych osób publicznych, do których już zdołaliśmy się przyzwyczaić do tego stopnia, że uważamy je za normalne, a nawet gdyby ich nie było to uważalibyśmy że coś z nimi nie wporządku. Mam na myśli te osoby, którym Kościół funduje rekolekcje i dni skupienia, firmując tym samym ich późniejsze działania przeciw Bogu, Wierze i Kościołowi.
|
2008-03-14 08:22
tnn: O wiele bardziej uczciwe byłoby jednak zapytanie Jarosława Gowina o jego zaangażowanie w sprawę, gdyż bez wątpienia wiedział o tym że toczy się proces, a jego wypowiedzi mogą wpływać na niezawisłość prowadzącego go Trybunału. Raz gani, raz chwali, a cały czas coś sugeruje. Czy Gowin gotów byłby odpowiedzieć na to niewygodne pytanie publicznie? Czy mógłby odpowiedzieć czy to tak sam z siebie, jako prawy katolik, czy realizuje politykę Platformy ustaloną na medytacyjnym skupieniu i rekolekcjach?
|
2008-03-13 23:47
W “Europie” zasada pomocniczości oczywiście i obowiązuje i jest praktykowana, tyle że “a rebour”: to rola obywateli i podmiotów gospodarczych ograniczona jest do niezbędnego minimum. Wolno im tylko tyle ile jest potrzebne “władzy”. Dlatego uważam, że apel kard. Scoli wysłuchany nie będzie, no może pragmatycznie udane zostanie że jest wysłuchany – zgodnie z “europejską” zasadą pomocniczości.