|
2008-03-01 01:30
A gdyby tak nasi rządzący poszli śladem bawarskiego (nie piszę niemieckiego, bo Bawaria to bardziej Rakusy niż Niemcy) Arcybiskupa? Wreszcie byłby jakiś konkret ku “taniemu państwu”.
Co prawda Premier Tusk jakby nieśmiało zaczął – poleciawszy raz towarowym samolotem (Złośliwi kabareciarze wydrwigrosze twierdzą że dlatego bo prywatny samolot kaczki ukradły, ale czy im można wierzyć?) – ale zaraz się wycofał. Do roboty dzień w dzień jeździ pancerną limuzyną, śodowisko zatruwa, ruch w stolicy tamuje, korki jeszcze większe.
Prezydent też nie lepszy, ostatnio prezydencka kolumna w drodze na lotnisko nieopodal Pomnika Lotnika zajechała drogę opelkowi – z wiadomym skutkiem (dla opelka, Prezydent na samolot nie spóźnił się) .Dawniej, za postkomuny, było lepiej. Taki Balcerowicz, Premier, potrafił codziennie na śniadania do Wałęsy, Prezydenta, pieszo biegać. A gdy był ministrem finansów, do roboty przyjeżdżał rowerem. Wiem o tym dobrze, bo Gazeta Wyborcza pisała. Zresztą, sam Ojciec Redaktor, no – ten który wszystkie nitki w garści trzyma, proszę zobaczyć jaki skromny i tani człowiek, w jakim wymiętym płaszczu chodzi, jakim rzęchem jeździ! A przecież stać go, choćby na używanego Maybacha, a jednak nie, pieniądz i szpan ma za nic.
Koniecznie trzeba przykład bawarskiego Arcybiskupa rozpropagować u naszych elit. Powinni to podchwycić – przecież Bawaria to EUROPA. To na kim się wreszcie wzorować? Na Rosji? Na Białorusi?!