|
2008-01-19 13:26
Nie mogę się powstrzymać, by nie przyklasnąć celności niektórych zaleceń pani Redaktor. Na przykład:
„Chrześcijanin powinien być obecny w świecie, powinien na ten świat wpływać”
Dlatego jestem.„Chrześcijanie nie powinni ukrywać swoich poglądów, wręcz przeciwnie, powinni głośno i wyraźnie wskazywać właściwą drogę. Ważne jednak, by w tym głoszeniu poglądów być asertywnym, a nie agresywnym.”
Nie ukrywam, wskazuję, a agresję tępię w sobie bez litości.
„Można czasem zauważyć w wypowiedziach chrześcijan lęk (…) Lęk, który powstrzymuje zdrowy rozsądek i każe łagodzić stanowisko lub omijać kwestie drażliwe.”
Zauważam. Tego nie da się niezauważyć szanowna Redakcjo.
„Nie chodzi o to, by prowokować dyskusje czy wzbudzać emocje. (…) Trzeba po prostu patrzeć na ręce i w razie potrzeby jasno, precyzyjnie i bez agresji wyrazić opinię. Nie obawiając się krzyków oburzenia i etykietek.”
Nie prowokuję, nie wzbudzam emocji – nie mam takiej intencji. Po prostu patrzę na łapska i wyrażam opinie – jasno, precyzyjnie i bez agresji (naprawdę!).
Oburzenia nie obawiam się. Ani krzyków, ani etykietek, ani ignorowania.Przepraszam za ten osobisty wątek, ale o sobie najłatwiej się wypowiadać (tak myślę). Teraz kolej na szanowną Redakcję.
![]()