Forum: Katechizm Poręczny Wysłany: 2008-02-17, 17:45 Temat: Nie legalne oprogramowanie, system operacy,oraz divixy i mp3
profesor napisał/a: Mitem jest, że obsługi Linuksa trzeba długo się uczyć, wiele programów, których używasz w windowsie identycznie wygląda w linuksie np. Firefox, Opera, OpenOffice. Po drugie w życiu zmieniamy różne urządzenia na nowsze czy inne. Jak kupujesz nowy samochód to też musisz się uczyć, gdzie jakie przełączniki i przyciski znajdują na desce rozdzielczej lub kierownicy. Nie wszyscy wiedzą, że firma Dell sprzedaje niektóre notebooki z Ubuntu, jedną z dystrybucji Linuksa.
To i ja dorzucę swoje trzy grosze.Grosz 1.
Micostoft strzyże użytkowników swoich produktów jak barany. Wystarczy policzyć ilość – nawet tylko tych obecnie legalnych użytkowników Windowsa i Office’a. Jest to tyle że spokojnie by wystarczyło na opłacenie badań, programistów, nagrania na dyski, dystrybucji. A jeszcze by zostało dla pośredników. Przy cenie 50 zł za system i 50 za biurwę. Przy takiej cenie, na pewno większość – indywidualnych i korporacyjnych – użytkowników wolałaby używać legalnego oprogramowania.
Właściwie to polityka cenowa M. jest zupełnie niezrozumiała. Przy niższej, realnej z punktu widzenia kosztów cenie, w sumie zarobiłby więcej …Microsoft zarabia jeszcze na doradztwie, serwisie, szkoleniach.
Sam zresztą skrupułów nie ma przy, delikatnie to nazywając, przejmowaniu pomysłów – różną metodą: doprowadzaniem do upadku konkurencji, wykupywaniem firm i zespołów, patentowaniem wszystkiego co się da (prawo USA na to zezwala) i badź cerpaniem zysku za licencje bądź uniemożliwianiem konkurencji działania. Gdyby tylko mógł, Microsoft opatentował by nawet słowo “system” i “PC”.Grosz 2.
Czy ta pazerność Microsoftu usprawiedliwia więc używanie bez wyrzutów sumienia nielegalnych kopii. Myślę, że jednoznacznej odpowiedzi nie ma.
Kwestia naruszania prawa stanowionego – jeśli prawo jest niesprawiedliwe, nieposłuszeństwo mu grzechem nie jest. Tylko, kto ma orzec, że jest niesprawiedliwe? Gdzie jest granica?
Kwestia naruszenia prawa własności – problem etyczny jest. Jak wyżej. Gdzie kończy się egoizm właściciela, a gdzie zaczyna dobro wspólne. Czy właściciel ma bezwględne prawo do swoich intelektualnych wytworów? Przecież to kim jest, że jest w stanie tworzyć, to nie tylko jego zasługa. Coś zawdzięcza ogółowi. Nic mu nie jest winien?Grosz 3.
Coś zaczyna się zmieniać i u Microsoftu. Ostatnio udostępnił dla użytkowników domowych pakiet Office 2007 (Word, Excell, Powerpont, Onenote) za ok. 200 zł. Z licencją na zainstalowanie na (chyba) 3 komputery. Niby to z okazji 15 lecia Microsoftu
Zaczął udostępniać (po przegranych procesach i karach Eurosojuza) pewne kody źródłowe, co umożliwia innym firmom lepszą integrację swoich produktów z Windowsem.Od siebie polecam wersje oprogramowania tzw. portable. Są to zwykle programy pierwotnie opracowane na Linuxa (więc licencja GNU, dla indywidualnego użytkownika praktycznie darmowe), ale przystosowane do uruchomienia na platformie Windowsa.
W tym nie ma nic niezwykłego, takie adaptacje istnieją od początku tworzenia Linuxa.
Cenniejsza jest inna właściwość – nie grzebią w rejestrach Windowsa, nie integrują się z nim, są od niego niezależne (np. nie przypisana jest im litera dysku). Można więc je zainstalować np. na dysku zewnętrznym dołączanym przez USB, na tzw. “paluszku”, w pewnych przypadkach nawet na cd (to jednak wymaga pewnych “sztuczek”).
Najlepszy zestaw takich aplikacji znajduje się w witrynie http://portableapps.com/
Do większości z nich są nawet spolszczenia, więc przynajmniej menu i komnikaty błędów są gadane po polsku.
Jest w nich OpenOffice, Firefox, Thunderbird, Gimp, programy ftp, a nawet serwer Apacz z PHP i MySqlem (z tymi należy uważać, bo może być jak się go nie skonfiguruje odpowiednio dziurą w systemie i z netu ktoś może sobie pogrzebać w naszych dyskowych zasobach).
Co do Linuxa sam go na codzień nie używam, ale próby robiłem z różnymi dystrybucjami.
Dla początkujących polecam wersje uruchamialne (tzw. live) z CD/DVD. Jak się im nie pozwoli nic nie pogrzebią na dysku, a można je wypróbować, poznać aplikacje. Dotychczas najmniej problemów przy uruchamianiu i rozpoznawaniu sprzętu sprawiał mi Knoppix (na bazie Debiana). Ale ostatnio nie eksperymentowałem, więc może i inne są teraz lepsze.
Z reguły taką wersję Live można też zainstalować na stałe na dysku twardym. Jak ktoś ma dysk twardy zewnetrzny USB i w setupie komputera działającą (!) opcję startu z USB, może przegrać z CD na ten dysk i z niego uruchamiać. Ten dysk też może zamontować do odczytu i zapisu.Ufff … dużo wyszło tych groszy.
2008-02-17 (07/47)
Nie legalne oprogramowanie, system operacy,oraz divixy i mp3 [1]
Nie wszyscy mogą strajkować
|
2008-02-18 21:45
piotr: Nie głosiłbym takich łatwych uogólnień nt. stosunku rodzin do ludzi starszych. Na pewno są i takie “rodziny” jak piszesz, ale uogólnienie jest niesprawiedliwe i nieprawdziwe. Nie będę tego rozwijał, bo za dużo należałoby tu napisać. To nie jest takie proste! Proponuję nie ulegać różnym stereotypom, często nie bezinteresownie upowszechnianym, o szkodliwości “bezpłatnej” i zaletach “płatnej” służby zdrowia.
bankowiec: A powszechna opinia jest taka, że bankowcy opływają w dostatki. Jak zwykle widzi się tzw. “kominy”, rzucających się w oczy “menedżerów”, a nie rzeszę zwykłych pracowników “z okienka”. Jak się patrzy na średnie płace w bankowości, to przeczą Twoim słowom. Z tego wniosek, jak wielka jest przepaść płacowa między “robolami”, a kadrą kierowniczą.
Dobrze, że o tym napisałaś.2008-02-17 13:57
A na czym dokładanie TA odwaga polega? Czy grożą za to przypomnienie ks. Arcybiskupowi jakieś “przykre” konsekwencje? Ze strony tych “niesłusznie” strajkujących? A co niby mogą uczynić? Odwrócić się od Pasterza? Odwrócić się od Kościoła? Z TEGO właśnie powodu?
Jeśli konsekwencje nie z ich strony, to z czyjej?Może lepiej nie nadużywać słów i nie dramatyzować tego co winno być czymś NORMALNYM. A czymś normalnym, gdy się jest w roli Pasterza, jest przypominanie prawd wiary i wynikających z nich zaleceń moralnych i etycznych, również tych dotyczących pracy, wynagrodzeń.
Nawet przypominanie powinności pracodawcom, powinności rządzącym (co ks. Redaktor z artykułu Dziennika pominął) trudno w obecnych warunkach uznać za przejaw szczególnej odwagi.Podsumowując – jest wiele innych trudnych spraw w których MOŻNA i NALEŻY odwagą się wykazać. Spraw o skutkach na pokolenia. Spraw dotyczących Kościoła “polskiego”, ale w skutkach mogących dotknąć Kościoła powszechnego. Spraw dotyczących państwa i narodu, spraw ich przetrwania.
Zobaczmy, czy w nich odwagi ks. Arcybiskupowi wystarczy.