Fides? Public domain.

2008-02-07 (06/37)

Tradycja, ewolucja i rewolucja

Zaszufladkowany do: Wiara.pl 4. Inne — Stanisław EM @ UTC 12:00:53
2008-02-07

Tradycja, ewolucja i rewolucja


o. Mieczyław A. Krąpiec OP



Tradycja i rewolucja stanowią w dużej mierze sposoby realizowania się ludzkiego życia w jego różnych formach, a więc w rodzinie, w szkole, w państwie, a nawet w Kościele. Cywilizacja, 1/2008

2008-02-09 21:41:16
Stanisław m.
Już miałem się żachnąć, nim w czytaniu dotarłem do ostatniego rozdziału, że Autor przesadnie uogólnia zło rewolucji, która w ogólnym rozumieniu, jest tylko bardzo szybką zmianą. A przecież, gdy jakaś mniejszość albo i większość z jakiegoś powodu cierpi, to trwanie przy status quo może być złem wołającym o pomstę do nieba.

Tak jest z głodem, tak jest z ze zniewoleniem politycznym lub ekonomicznym, z prześladowaniami za przekonania, za wiarę.
W takich przypadkach pytanie nie brzmi, czy “rewolucja” jest potrzebna, lecz jakie będą jej skutki, czy przyniesie więcej dobra, czy tylko zmieni formę zła, a cierpiących dalej pozostawi w zniewoleniu głodem, biedą itd.

W orzekaniu, czy rewolucja jest złem, konieczna jest swoista ekonomia. Ekonomia, która widzi nie tylko “masy” cierpiących, lecz przede wszystkim osoby. Ekonomia, która nie zakłada, że dla dobra ogółu można nie liczyczyć się z jednostką.

Niewątpliwie, rewolucję trzeba przede wszystkim przeprowadzić w sobie. Tu o. Krąpiec ma w stu procentach rację. Ale od razu jest pytanie: “JAK” PRZEKONAĆ do takiej wewnetrznej rewolucji beneficjentów zła?
Własnym przykładem? Będą się z tego śmiać.
Konstatować zło, nawet diagnozować przyczyny, jest łatwo. Trudniej odpowiedzieć, na pytanie “jak”.
Zbyt pochopnie o. Krąpiec przeciwstawia “dlaczego” pytaniu “jak”. Potrzebne są oba pytania. To prawda, widzenie tylko “jak” prowadzi do opisanego przez Autora zła fałszywego postepu. Jednakże ogranicznie się tylko do “dlaczego” oznacza bierną zgodę na zło istniejące.

Sprawa, ze szkodliwością rewolucji i proponowanym lekiem nie jest więc taka prosta i jednoznaczna. Jak ze wszystkim, co się rozważa na wysokim poziomie ogólności.

Wydaje mi się również, że o. Krąpiec zbyt idealnie traktuje tradycję. A jeśli tradycja utrwala zło? Przecież, we wszystkich wynienionych przez niego przykładach, ta niosąca nowe, postępowe zło rewolucyjna “mniejszość”, wykorzystywała sytuację utrwalonego, dotykającego “większości”, zła, niesprawiedliwości.
Niestety Autor ignoruje lub idealizuje stan poprzedzajacy rewolucje, bez którego byłaby zwyczajnie zbędna, bez którego nie znalazłaby posłuchu.

Być może moje watpliwości byłyby mniejsze, gdyby o. Krąpiec dokładniej określił zakres stosowania przez siebie pojęć tradycja, ewolucja i rewolucja. Z tekstu trudno się tego domyśleć.
Czym innym jest np. tradycja wiary, czym innym obyczajów, czym innym władzy ekonomicznej i politycznej, choć wszystkie są z sobą splecione, wzajemnie się przenikają, wzajemnie warunkują. Podobne rozróżnienia przydałyby by się przy rozważaniu opozycji ewolucja-rewolucja.

Mimo tych watpliwości, z kierunkiem myślenia o. Krąpca trudno się jednak nie zgodzić.


drukuj

 

Studenci w obronie podręcznika

Zaszufladkowany do: Wiara.pl 2. Wiadomości — Stanisław EM @ UTC 09:59:15
2008-02-07 09:59:47
Studenci w obronie podręcznika
Metro/a.
Podręcznik prof. Tomasza Węcławskiego, teologa, który wystąpił z Kościoła, może zniknąć z uczelni. Studenci zapowiadają protesty – twierdzi Metro.
2008-02-08 07:08:09
Stanisław M.
Dziś Węcławski “sprawdza” dwutysiącletnią Ewangelię. Czymże w stosunku do tej weryfikacji jest propozycja analogicznego zabiegu w stosunku do dwudziestoletniego podręcznika jednego z działów teologii?

Metro podgrzewa emocje wokół sprawy, która zupełnie nie zasługuje na tyle uwagi. Ciągle gdzieś ktoś sprawdza jakieś podręczniki, jedne przechodzą test pozytywnie inne nie i nikt nie robi z tego sensacji.
Przecież wydziały katolickiej teologii zalecając lektury muszą mieć pewność, że są one zgodne z dogmatami Kościoła. Co w tym niezwykłego? Przecież nawet jeśli podręcznik Węcławskiego nie ostanie się w kanonie lektur zalecanych, to każdy chłonny tej niekanonicznej wiedzy będzie mógł po dzieło Węcławskiego sięgnać.

Publicznego palenia dzieł Węcławskiego nie będzie. Inkwizycja też ani Węcławskiego, ani jego czytelników nie bedzie ciemiężyć w swych lochach. O co tyle hałasu?


drukuj

 

Toruń nie chce Krzyżaków

Zaszufladkowany do: Ocenzurowana Wiara, Wiara.pl 2. Wiadomości — Stanisław EM @ UTC 06:06:45
2008-02-07 06:06:19
Toruń nie chce Krzyżaków
Nasz Dziennik/a.
Toruń miał być pierwszym miastem z pomnikiem upamiętniającym… Krzyżaków. Jego budowa miała być związana z obchodami 775. rocznicy założenia miasta. Prezydent Torunia Michał Zaleski postanowił jednak, że monumentu nie będzie – donosi Nasz Dziennik.

2008-02-08 13:00
Jerzy: Tak się dziwnie złożyło, że akurat Ziemia Chełmińska (otrzymana od Konrada Mazowieckiego w dzierżawę!), Ziemia Dobrzyńska, Pomorze Gdańskie, a również i czasowo pod władaniem krzyżaków znajdujące się Kujawy były (co najmniej) od czasów Mieszka częścią Polski – państwa, czasem królewstwa, czasem księstwa lub w okresie podziału na dzielnice, księstw – Piastów. Były również częścią kościelnych prowincji w Polsce, a więc krzyżacka misja “chrystianizacyjna” była tam całkowicie zbędna. Również chrystianizacja Prusów polegała na ich wyrżnięciu, zniewoleniu lub wypędzeniu na Żmudź i Litwę. Bo trzeba było niemieckim baronom bez ziemii włości zapewnić, a niemieckim chłopom i kupcom przestrzeń na osadnictwo.
Tak się dziwnie złożyło, że 1/3 obszaru państwa krzyżackiego to były ziemie już od prawie 300 lat schrystianizowane, to były ziemie polskie, to były ziemie gęściej zaludnione od ziem Prusów, to były ziemie przydatniejsze dla ówczesnej rolniczej gospodarki, to były wreszcie ziemie znakomicie położone na szlakach handlowych.

Sienkiewicz, z powietrza sobie nie wziął tła do powieści “Krzyżacy”. Jedyne co uczynił, to fakty ubrał w atrakcyjną literacko fabułę. Psie prawo literata.

Jak się komuś zarzuca nieznajomość historii, to najpierw trzeba samemu się z nią zapoznać, przynajmniej pobieżnie – wtedy się nie plecie andronów.
  

2008-02-07 …
Mróweczko najmilsza, Krzyżacy nie zbudowali Pomorza. Pomorze było dużo, dużo wcześniej, nim ktoś wpadł na pomysł zaproszenia tego zbójeckiego zakonu do Polski, na Mazowsze. Węgrzy się na nim poznali i wyprosili z Siedmiogrodu. Książę Konrad się nie poznał lub zlekceważył wieści ze świata.
Jedyne co Krzyżacy zbudowali, na zgliszczach wymordowanych bałtyjskich Prusów, to solidne podwaliny pod niemieckie Prusy Fryderyków i Reich Bismarcka.
Świętowanie jakichkolwiek rocznic związanych z Krzyżakami, to albo całkowity objaw ignorancji historycznej albo zła wola, a najpewniej jedno i drugie.

To “budownictwo”, o którym piszesz nie było żadną zasługą Krzyżaków. Zauważ, że dokładnie w tym samym czasie, dysponując tylko własnymi zasobami, czyli inaczej niż Krzyżacy którzy oszustwem zbierali darowizny z całej Europy oraz przejęli majątek Templariuszy, król Kazimierz przemieniał Polskę z drewnianej na murowaną.
To był ogólny trend w XIII-XIV. wiecznej, środkowej i wschodniej Europie – grody i zamki otaczano murami z cegły i kamienia, budynki z drewna zastępowano murowanymi.
To budownictwo Krzyżaków nie było pozatym wcale takie bezinteresowne – aby się lepiej żyło tubylcom. Ono miało walor militarny – każdy kościół, nawet młyn miał być budowlą obronną, obronną przed zbuntowanymi mieszkańcami, no i … przed Polską, gdyby chciała Pomorze odzyskać.
Koniec wykładu. :)

 

Gabriele Kuby – Harry Potter dobry czy zły ? [4]

Zaszufladkowany do: Radio Józef - Forum — Stanisław EM @ UTC 00:11:23
Tags: ,
PostForum: Encyklopedia New Age   Wysłany: 2008-02-07, 00:11   Temat: Gabriele Kuby – Harry Potter dobry czy zły ?

paes napisał/a:
A co ze mnie zrobił ? D
Nie zmienił mi poglądów na rzeczywistość, te już miałem wcześniej, nim się HP pojawił na naszym rynku )
I proszę bez demagogii, wolałbym jakieś rzeczowe (o ile to w ogóle tu mozliwe) argumenty )
Mnie nawet czytanie HP, nie przekonało do istnienia diabła czy duchów, ale widzę, że niektórym to nie trzeba go czytać … ) )


Powtarzam bardzo rzeczowe pytanie i oczekuję równie rzeczowej odpowiedzi:
Jak to było możliwe, że dojrzali ludzie (czyli nie dzieci), często wszechstronnie wykształceni i w naukach przyrodniczych, i społecznych, ulegali obłędowi wiary w “naród panów”, “naród wybrany”, “klasę panującą” w wyniku lektur takich jak Mein Kampf, Protokoły Mędrców Syjonu, Kapitał Marxa i Dzieła Lenina?

Jak to możliwe że zaczytywanie się tymi “dziełami” skutkowało cierpieniami milionów ludzi, śmiercią milionów? Śmiercią zadawaną metodami technologii naukowych, śmiercią indywidualnie zadaną – przez rzucenie żywcem do pieca, przez rozprucie bagnetem ciężarnej?

Widzisz związek przyczynowo-skutkowy między lekturą tych dzieł, a tym ludobójstwem?

Wybacz za porównanie, ale robisz tu za “adwokata diabła”.
Oczywiście to przenośnia, przecież Pana Diabła nie ma.

—–
Uczciwie przyznałem, że nie czytałem HP tak jak bym czytał np. Trylogię, smakując każde zdanie, a ty to wykorzystujesz twierdząc że z tego powodu nie mogę oceniać Harry Pottera, wskazywać na destrukcyjne skutki jego lektury.
Już wyjaśniałem że mogę. Przeciwnie, właśnie “poetyka”, “stylistyka”, “walory zabawy i przygody” itp. frędzle nie zaciemniają mi istoty zaszytych w nim treści.

W istocie twierdzisz, że by sprawdzić czy napotkany w lesie dorodny grzyb o pięknym kapeluszu jest trujący – nie wystarcza polizać i wyczuć goryczy, lecz należy go w całości zjeść.
Proponuję jednak sprawdzić tę zalecaną metodę osobiście. Oczywiście, gdy się ociepli i muchomory pojawią się w lesie. A wtedy podyskutujemy o słuszności metody.

Blog na WordPress.com.