Fides? Public domain.

2008-02-06 (06/36)

USA: Książka o brutalnej polityce ludnościowej w Chinach

Zaszufladkowany do: Ocenzurowana Wiara, Wiara.pl 2. Wiadomości — Stanisław EM @ UTC 20:41:53
2008-02-06 20:41:55
USA: Książka o brutalnej polityce ludnościowej w Chinach
KAI/J
Szczegóły brutalnej polityki aborcyjnej w Chinach, historię tragedii milionów ludzi pozbawionych możliwości posiadania więcej niż jednego dziecka, doniesienia o restauracjach, w których podaje się “zupę z płodu” zawiera m.in książka prof. Marka Miravalle’a zatytułowana “Siedem smutków Chin”.

2008-02-06 23:
Obojętność wobec życia jest głęboko zakorzeniona w chińskiej kulturze. Osoba, w naszym chrześcijańskim rozumieniu, nie znaczyła nic. Konfucjańska etyka na pierwszy plan wysuwała hierarchię, obowiązek, w stosunku do wyżej w hierachii ustawionego. W ostateczności do najwyżej w hierarchii – cesarza-boga. Ten był władcą życia i śmierci. Od dostojnika z Zakazanego Miasta po chłopa-niewolnika.
Taoizm również nie przejmował się osobą i życiem. Ważna była harmonia, specyficzna bierność w stosunku do biegu zdarzeń. W księdze taoizmu Laozi Daodejing (Laocy Taoteking) nie znajdzie się nawet wzmianki iż życie jest wartością.
Buddyzm, który rzeczywiście szanuje życie w każdej formie, nie tylko człowieka, nie zyskał nigdy wielu zwolenników. Gdzieś tam na uboczu wegetują sobie buddyjskie sekty, z największą z nich Chan (zen). Jedyne co buddyzm dla Chin sprawił, to spacyfikował wojowniczych tybetańczyków i mongolskich pasterzy    ze stepów i pustyń Gobi, co sprawiło, że Wielki Mur okazał się zbędny.
Chińska odmiana komunizmu również nic nie zmieniło. Mao Zedong (Mao Tse-Tung) zastąpił Cesarza i boga, partia i jej aparatczycy warstwę mandarynów.
Przetaczające się przez 50 lat rewolty, wojny wewnętrzne, wojny z Japonią, wszystkie o ludobójczym charakterze, też szacunkowi dla życia i godności jednostki nie sprzyjały.

Dziś kultura liberalno-konsumpcyjna, wkraczająca przebojem do Chin, tylko wzmacnia i utrwala już istniejące kulturowe nawyki. Nie ma szans by w najbliżym czasie mogło się coś zmienić. Religie, które mogły by coś zmieniać, nie są ulubieńcem chińskich władz, nowych ekonomicznych elit, ledwie są tolerowane. Na liczenie się z tzw. “opinią zjednoczonych narodów” też nie ma co liczyć. Chiny nigdy się z nią nie liczyły. Pomijam już fakt, że te “zjednoczone” narody pod pozorem walki z nędzą, głodem, chorobami raczej wspierają, mackami swoich agend, cywilizację śmierci niż jej przeciwdziałają.

Jest gorzej, współczesne technologie zapewniają państwu sprawny totalny nadzór nad wszystkimi sferami życia, a w szczególności nad rozrodczością. Pisze o tym Jan Maria Jackowski:

„Światowym jednak liderem prenatalnego ludobójstwa są Chiny, w których rocznie ginie według różnych opracowań od 7 do 13 milionów dzieci. W tym państwie wprowadzono w 1979 roku politykę jednego dziecka, co spotkało się z akceptacją gremiów międzynarodowych. Od 1980 roku – przy hojnym zaangażowaniu się Funduszu Ludnościowego ONZ (UNFPA) – zaczęto tworzyć monstrualną bazę informatyczną gromadzącą dane dotyczące najintymniejszych szczegółów życia wszystkich chińskich kobiet. Za jej pomocą – co podkreślają w swoich raportach obrońcy życia – władze są w stanie określić stadium cyklu miesiączkowego danej kobiety, jej dotychczasowych partnerów seksualnych, liczbę ciąż, urodzonych dzieci oraz wszelkie inne szczegóły dotyczące jej zdrowia i płodności.
Kobiety są poddawane raz na kwartał przymusowej kontroli. W przypadku wykrycia “nielegalnej” ciąży prawo nakazuje przeprowadzenie natychmiastowej aborcji. Dzieje się tak najczęściej przy drugim dziecku. Aborcję taką przeprowadza się bez względu na zaawansowanie ciąży, nawet na kilka dni przed porodem. W takiej sytuacji wywołuje się poród, a następnie dziecko na oczach matki jest uśmiercane zastrzykiem z trucizny. Ciała zabitych dzieci są wykorzystywane jako półprodukty dla przemysłu kosmetycznego. Ponieważ w Chinach szczególnie cenieni są chłopcy, więc niebywale rozwinęła się aborcja selektywna, która spowodowała, że w ponad 90 proc. ofiarami aborcji są dziewczynki. Obecnie miliony młodych chińskich mężczyzn nie ma szans na znalezienie żony w swoim kraju, więc szuka kobiet za granicą. Niebywale rozwija się też przemysł pornograficzny i prostytucja.
Media światowe na ogół niewiele miejsca poświęcają antyludzkim standardom władz w Pekinie.”
{cyt. fragment za Naszym Dziennikiem, Sobota-Niedziela, 2-3 lutego 2008, Nr 28 (3045)

http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=dd&dat=20080202&id=main }

Może się jednak okazać, że te same technologie i, jak pisze Jackowski, „bezbronny instynkt życia” rozsadzą to – jedno z wielu w dziejach ludzkości – „imperium zła”. Tylko jak ta eksplozja dla Świata się skończy, Bóg jeden wie.
 

Zarodek z dwóch matek i jednego ojca

Zaszufladkowany do: Ocenzurowana Wiara, Wiara.pl 2. Wiadomości — Stanisław EM @ UTC 17:31:15
2008-02-06 17:31:59
Zarodek z dwóch matek i jednego ojca
Gazeta Wyborcza/a.
Naukowcy z angielskiego Newcastle University stworzyli w laboratorium embriony, których materiał genetyczny pochodził od jednego mężczyzny i dwóch kobiet – donosi Gazeta Wyborcza.

2008-02-06 22:28
Język zaczyna być zbyt ubogi. Zaczyna brakować słów. Horror? To przy tym bajeczka dla maluszków. O milusich króliczkach.

 

Rachunek

Zaszufladkowany do: Ocenzurowana Wiara, Wiara.pl 1. Koment. dnia — Stanisław EM @ UTC 12:00:25
2008-02-06
Rachunek
ks. Artur Stopka
Zgoda na to, aby ktoś inny sypał popiół na moją głowę, wymaga wcześniej swoistego „autodziałania” – uznania, że mam powód, aby uniżyć się przed kimś innym.

2008-02-06 15:17
Sumienie to nabardziej z elastycznych organów w organizmie człowieka. Błyskawicznie dostosowuje się do wyzwań stawianych przez okoliczności i stawiane sobie cele. Potrafi świadomości nosiciela wszystko stosownie objaśnić i usprawiedliwić.

Za przykład weźmy sprawę Jedwabnego. Gdy osiem lat temu na okoliczność 60. rocznicy zbrodni w Jedwabnem J.T.Gross opublikował swoich “Neighbors”, wielu biskupów ochoczo nadstawiało głowy na sypany im garściami popiół. Nie zauważało braków warsztatowych “historyka”, nie zauważało jawnych kłamstw, nie zauważało nie bezinteresownej celowości tego paszkwilu. Teraz, po polskiej edycji “Strachu” (angielski “Fear” dostępny był od lat dwu!), ujawniło się święte oburzenie.

Czy osiem lat temu sumienie tych biskupów było inne? Nie. Cóż więc takiego się zmieniło w ciągu lat od “Sąsiadów”? Niby nic, i wtedy i teraz Gross obwiniał Polaków an block o antysemityzm, współudział z Niemcami w Holokauście i wszelkie inne podłości.

Więc co było impulsem przemiany w sumieniu? Ano, Gross pozwolił sobie zaatakować wprost Kościół, jego hierarchię, kard. Sapiehę, prymasa Wyszyńskiego. Dopóki nie ruszano kościoła, wypadało kajać się nawet za niepopełnione grzechy. Gdy ruszono, to i sumienie musiało dostosować się do nowej sytuacji.

Jak widać z sumieniem i grzechem nie taka prosta sprawa, jakby się wydawało. W prostych przypadkach, jak dajmy na to wyciągnięcie komuś portfela z kieszeni, kwalifikacja czynu do grzechów jest łatwa.  Sumienie nie ma wiele do roboty. Ale w tych bardziej złożonych, w jakie obfituje nasze codzienne życie, w tym dziennikarzy i publicystów, redaktorów i moderatorów portali, gdy sobie sumienie nie radzi to znajduje usprawiedliwienia.
 

Abp Życiński: Zarzuty dr. Bartosia odbiegają od prawdy

Zaszufladkowany do: Ocenzurowana Wiara, Wiara.pl 2. Wiadomości — Stanisław EM @ UTC 09:48:07
2008-02-06 09:48:21
Abp Życiński: Zarzuty dr. Bartosia odbiegają od prawdy
KAI/J
Wiele zarzutów odbiega od prawdy, wiele jest wyrazem subiektywnych odczuć autora – tak abp Józef Życiński komentuje najnowszą publikację eks-dominikanina Tadeusza Bartosia pt.„Jan Paweł II. Analiza krytyczna”. W tym tygodniu książka ma trafić do księgarń. Jej fragmenty są już dostępne w internecie.

2008-02-06 13:41
Nie wiedziałbym, gdyby nie ten anons, że taka książka się ukaże. To dobrze, że abp Życiński niejako wyprzedzająco uprzedza o faktograficznej miernej wartości tego “dzieła”. Chociaż, każdy kto zna nawet pobieżnie publicystykę Bartosia z czasów po odejściu z Kościoła (a nawet i wcześniejszych) zaskoczony być nie powinien.
Jednakże, optymistą raczej być nie należy, nawet mimo takiego ostrzeżenia, książka sprzedawać się będzie dobrze, i niejednemu dobrze w głowie namiesza. Zapewne – zgodnie z intencją autora, wydawcy i cichych sponsorów.

 

Wywiad z nowym prowincjałem redemptorystów

Zaszufladkowany do: Ocenzurowana Wiara, Wiara.pl 2. Wiadomości — Stanisław EM @ UTC 09:01:21
2008-02-06 09:01:43
Wywiad z nowym prowincjałem redemptorystów
KAI/J
Uważam, że Radio Maryja jest ważną dziedziną misji redemptorystów w Polsce, której nie wolno zaprzepaścić – mówi KAI o. Ryszard Bożek, 44 letni redemptorysta, który 5 lutego objął urząd przełożonego Warszawskiej Prowincji Redemptorystów.

2008-02-07 2o:06
Prawdziwa wiara przejawia się w działaniu, a nie gadaniu o niej. Najładniejsze, najrozumniesze, słowa o Caritas nie zastąpią jej praktykowania. Praktykowania w życiu codziennym, tym jednostkowym i tym wspólnotowym.
Najbardziej zatroskane i słuszne słowa o trudach i metodach ewangelizacji, o posusze w powołaniach, nie zapobiegną ucieczkom z Kościoła, tym spektakularnym i tym cichym, jeśli pozostana tylko słowami, a działanie zastępowane będzie mrugnięciem oka: “rozumiemy się, prawda?”

Mam nadzieję, że nowy prowincjał, o. Bożek, i nowa kapituła nie zmarnują tego kapitału, który zgromadzili ich poprzednicy. Jaki to kapitał? Ano, tego obywatelskiego “moherowego” ruchu jaki wytworzył się wokół mediów toruńskich, a szczególnie Radia Maryja. 

Pisze o tym, jak zwykle kompetentnie, Jan Pospieszalski w ostatnim numerze Przewodnika Katolickiego. Dziwne, że portal Wiara nie zdążył jeszcze zacytować tego wyważonego głosu w swoim dziale Prasa.
A może i nie dziwne …
 

2008-02-06 22:55
A dlaczego nie można skomentować red. E. Czaczkowskiej z Rzepy?
Taki świetny wywiad. Jest się do czego odnieść (mam na myśli pytania red. Czaczkowskiej, oczywiście).
Przecież pod każdym komentarzem Redakcja przypomina:

„Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Wiara.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.”

Więc w czym problem? To komentujący firmuje swoje opinie i wystawia sobie świadectwo.

Czy zdaniem Redakcji nie wypowiedziane głośno pytania, zastrzeżenia, nawet i zarzuty, nie istnieją? Bez urazy, ale to do złudzenia przypomina reakcję strusia na stres: głowa w piasku, a nad odkrytym kuprem pióropusz powiewa na wietrze.
 

2008-02-06 09:19
Nie bardzo rozumiem na czym ma polegać nie wiązanie się RM “z jedną opcją” polityczną. Czy np. po reformach jako ekspert  od wolności kobiet zapraszana będzię do studia pani Senyszyn, ekspert od gospodarki pan Krauze, a rozmowy niedokończone poprowadzi pani Olejnik? Zabrakło mi tu takich konkretnych pytań ze strony KAI – skoro dla KAI z całego programu redemptorystów najważniejszy jest “problem RM” i jego dyrektora i to zdominowało całą rozmowę.

Dotąd wydawało mi się, że skoro Kościół ma być sumieniem narodu, w tym politycznym, to jednak nie każdy pogląd lub styl bycia zasługuje na UDOSTĘPNIANIE mu w katolickim medium AMBONY do głoszenia swoich destrukcyjnych poglądów i epatowania swoją frustracją i specyficzną kulturą bycia (przykładem może być poseł Niesiołowski zaproszony w ubr. do RM). Oczywiście uzasadniając to koniecznością, jak ktoś to ujął, “zamieszczania wszystkiego, co się mówi i pisze o Kościele, wierze, religii, zarówno dobrze, jak i źle”.
Czyżbym się mylił?

Jeśli tak, to czemu się ograniczać tylko do równego traktowania polityków? Niech RM zaprasza np. przedstawicieli seksbiznesu, narkobiznesu. Ostatecznie dziedziny biznesu jak wszystkie inne. A ci biznesmeni i dilerzy, czyż też nie są tymi „opuszczonymi przez Kościół”?
 

Blog na WordPress.com.