Oskarżenie padło i … CISZA. Otóż nie. Ale po kolei.
W środę, 26. września 2007 o 18:40 (w depeszach może wcześniej) Reuters na swojej stronie www zamieścił korespondencję Charlsa Mangwiro z Maputo w której cytuje słowa abpa Francisco Chimoio zarzucającego umyślne zakażanie wirusem HIV prezerwatyw dostarczanych przez dwa kraje europejskie na rynek afrykański w celu zabijania mieszkańców Afryki. No i zaczęło się. Setki agencji, dzienników powtórzyły njusa mniej lub bardziej ozdabiajac go swoimi komentarzami nt. zdrowia psychicznego abpa Chimoio, kondycji Kościoła w Afryce i Kościoła w ogóle.
Na wysokości zadania stanęła pierwsza Gazeta Wyborcza i już następnego dnia tłumaczenie z Rutersa trafiło na łomy pisma i stronę www.
W ślad za liderem dziennikarskiej rzetelności poszły inne media: Interia, Onet, Wirtualna Polska, Dziennik Europa no i nasza – cytowana przez Wiarę – Rzeczpospolita.
W mediach internetowych, njus od razu obrósł soczystymi komentarzami, stosownie do sugestii zawartej w samym njusie. Cytować próbek nie warto, kto jeden cykl komentarzy przeczytał na jakiś gorący temat temat z Kosciołem w tle, ten zna wszystkie.
Trzeba przyznać, iż niektóre media wykazały się odrobiną ostrożności, jak np. Polskie Radio, i ominęły rewelację łukiem.
BŁOTO ZOSTAŁO RZUCONE.
I co? Nic. Przylega i przysycha. Dziennikarstwo śledcze milczy.
Nie drąży tematu. A przecież powinno, oświecona Europa została pokalana i zniesławiona. Czyżby z litości dla zniesławcy chce się “sprawę” zapomnieć?
Chyba jednak nie,
Już 28., w piatek, o 1:15 portugalskie prywatne katolickie Rádio Renascença na podstawie wywiadu uzyskanego od abpa Chimoio zamieściło na swojej stronie www DEMENTI: abp Chimojo neguje przypisane mu przez Reutersa zarzucanie zakażania prezerwatyw!
W oświadczeniu dla Renascença prałat objaśnia polemikę i stwierdza, że jego słowa zostały ŹLE ZINTERPRETOWANE.
Wniosek – całe doniesienie jest manipulacją i oszczerstwem.
Ktoś spyta, a właściwie po co? Oczywiście, można się tylko domyślać – posiłkując się sprawdzonymi regułami: Gdy nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze lub władzę.
Zacznijmy od PIENIĘDZY.
Katolicy w Mozambiku stanowią ok. 30% ok. 55 mln populacji.
Kościół jest przeciwny antykoncepcji, obstaje za wiernością małżeńską, wstrzemięźliwością i czystoscią przedmałżeńską.
Ale szerzy się epidemia AIDS – 50% z tych 55 mln jest nosicielami wirusa HIV lub śmiertelnie chorych (połowa miejsc w szpitalach to zakażeni HIV). Mozambik jest więc wielkim rynkiem zbytu dla firm produkujących prezerwatywy. A tu Kościół czynnie przeszkadza w niesieniu kondomowej cywilizacji. Trzeba więc Kościół zniechęcić do tej szkodliwej działalności. I w ten cel znakomicie wpisuje się prowokacja mająca skompromitować czarnego czarnucha. Korespondent Reutersa, wspomniany wyżej Charls Mangwiro. robi więc swoją czarną robotę. Przecież nie bezinteresownie, tylko dla idei.
Mamy więc i małe i duże pieniądze.
Przejdźmy węc do WŁADZY.
Gdy Ruters opublikował paszkwil, zaczęła się gra o władzę. Skądinąd wiadomo, że Kościół wszelkim władzom mocno przeszkadza, a szczególnie tym odchylonym lewicowo i liberalnie. Jak wiadomo, media opanowane są przez przyjaciół wojującej lewicy i liberałów (oczywiscie nie idzie tu o szaraczków dziennikarzy, lecz właścicieli i zarządców mediów).
Nic dziwnego więc, że media skwapliwie podchwyciły taki kąsek by przeżuć go do ostatniego włókna.
Zabawę nieco zepsuł sam abp Chimoio, ale kto by go tam słuchał. Nieszczęsnik tłumaczy się jak umie, czyli niezdarnie.
Nie warto więc tych jego żałosnych tłumaczeń upowszechniać.
Dlatego i cisza.
A że we łbach łatwowiernych wykształciuchów umacnia się nowy stereotyp, to nawet i dobrze. Lepiej będą przyswajać kolejne rewelacje. |