2007-07-04 12:00
Pytanie: Czy uważasz, że ksiądz może zajmować się biznesem?
2007-07-09 13:57:45 Stanisław M. Ktoś pytał: Czy Pan Jezus czymś handlował? Albo Apostołowie?
A skąd niby mamy to wiedzieć. Ewangelie, zarówno te kanoniczne jak i apokryfy przecież nie były życiorysami. O przyziemnych sprawach wspominano w nich o ile były niezbędne dla przekazu prawd wiary.Na pewno przed rozpoczęciem działalności publicznej, ewangelizacyjnej Jezus powietrzem nie żył, z żebractwa też chyba się nie utrzymywał, więc musiał prowadzić jakiś biznes (może wyuczony od ojca Józefa). W czasie wędrówek między Galileą a Judeą też nie wykluczone, że apostołowie dorabiali na swoje utrzymanie wykonując swoje profesje. Był skarbnik, więc skądś fundusze musiały pochodzić.Nie wszyscy przyjaźnie przyjmowali wędrowców i ofiarowywali strawę i nocleg gratis. Podobnie było gdy po wniebowstąpieniu Chrystusa apostołowie ruszyli ewangelizować Palestynę i świat.
Niektórzy mieli rodziny, zapewne i dzieci. Ewangelizowali wśród ubogich, może niewolników, więc i nie mogli żyć z ofiar.
I o tej prozie mieliby się rozpisywać ewangeliści? By zaspokoić ciekawość przyszłych pokoleń?Dla ówczesnych zarabianie na życie i podróże było sprawą oczywistą.
Może, z czasem, gdy utworzyły się stałe gminy, to i one zaczęły zapewniać byt apostołom i ich następcom.
2007-07-06 11:46:24 Stanisław M. Warto pamiętać, że biznesem jest prowadzenie tygodnika, portalu, dyrektorowanie szkole katolickiej, świadczenie usług dla pielgrzymów w sanktuarium, prowadzenie ośrodka modlitewno-medytacyjnego itd.Więc co? Ten biznes jest bardziej “szlachetny”. Może by jednak być bardziej KONSEKWENTNYM w swoim rozumowaniu! Albo nie mamy nic przeciwko “biznesom” uczciwym, niezależnie od ich natury, albo – księża MARSZ DO konfesjonałów, przed ołtarze, do zakrystii. I wara od czegokolwiek co się kojarzy z kupnem i sprzedażą.
2007-07-05 23:35:43 Stanisław M. PIERWSZY MILION TRZEBA UKRAŚĆ, a potem to już z górki – dalej sie kradnie. Okrada się pracowników żerując na bezrobociu, okrada się banki nie spłacając kredytów, okrada się państwo nie płacąc podatków, okrada się nabywców towarów i usług wciskając im tandetę.Taki MODEL rozpoczęcia i uprawiania biznesu wypromowali ci co nie chcieli rozpoczynać od pucybuta. Ci co byli sprytniejsi.
Tak powstawały imperia medialne (proszę zgadnąć kogo mam na myśli), imperia paliwowe itd. itp. malutkie księstewka. Choć zwykle było to zgodne z ułomnym prawem – które zresztą sami tworzyli na swój użytek.Gdy więc ktoś pyta czy “ksiądz może zajmować się biznesem?” budzą się te wszystkie ZŁE SKOJARZENIA.
A czy uprawianie biznesu musi być tak “modelowe”? Otóż Nie!
I są tego przykłady. Są przykłady biznesów, gdzie nie zysk pieniężny jest celem za cenę czyichś krzywd (np. okradając państwo krzywdzi się przecież wszystkich).Tak, ksiądz MOŻE się zajmować biznesem. Uczciwym biznesem. Tak uważam. Jednak pod wieloma warunkami.
Najważniejsze – to nie może być z uszczerbkiem dla jego posługi kapłańskiej. Dalej, to nie może być ze szkodą dla Wspólnoty: zgromadzenia zakonnego, parafii, diecezji, całego Kościoła. Skutki tej działalności nie mogą zniechęcać wiernych do Kościoła, dawać argumentów walczącym z Kościołem. Nie mogą narażać na straty materialne (p. licytacja światyń). Działalność byznesowa obarczona jest ryzykiem. To ryzyko musi być tak ocenione by skutki niepowodzenia były minimalne. Do tego potrzebna jest WIEDZA i TALENT. Ktoś komu tego brakuje nie powinien się brać za biznesy.
Jednak z oceną tej “szkodliwości” też nie należy przesadzać strojąc się w owczą skórkę nieskalanego ŚWIĘTOSZKA. Istniejemy TU – w świecie materialnym. Nie wszystko osiąga się modlitwą, czy wolontariatem – czasem trzeba coś kupić i coś sprzedać.
Jeszcze jest coś co chętnie wykorzystują przeciwnicy Kościoła: osobiste korzyści z biznesu dla biznesmena. Może pytaniem: A co w tym złego? Co złego w tym że ksiądz biznesmen zarobi również (przy okazji) na swoje osobiste potrzeby? Na książki do pogłębiania swej wiedzy, na pielgrzymki itp. cele, wreszcie na emeryturę? Przecież w każdym z tych przypadków odciąża budżet Wspólnoty.
Sonda zapewne jest wywołana doniesieniami prasowymi o biznesach prałata Jankowskiego. Zapewne w tle są też “biznesy” o. Rydzyka. Media epatują rzekomymi profitami, które czerpią wymienieni. Nie czuję się kompetentny by oceniać ile w tym prawdy. Są kościelne osoby i ciała w których gestii to leży i JA IM UFAM (jak kierowca, ograniczenie
).
Dodam tylko, że nie widzę nic nagannego ani w tym, że biznes polega na prowadzeniu restauracji, ani w tym że obsługiwać mają “ładne” dziewczyny, ani w tym że biznes polega na prowadzeniu supermarketu, ani w tym że ksiądz na wsi pielęgnuje pasiekę a miód sprzedaje itd. itd.
Nawet w tym, że sprzedaje swój wizerunek jeśli są tacy, którzy zań chcą zapłacić. TO WŁAŚNIE RYNEK, który co niektórzy tak wielbią.Chrystus rynku nie potępiał. Potępiał handlarzy kupczących w obrębie samej Świątyni. I wypada o tym pamiętać.