
.

Piotr i Paweł
.
2007-06-26 00:32
Medal za porzucenie kapłaństwa
ks. Artur Stopka
Pewnie zostanę okrzyknięty średniowiecznym fundamentalistą, ale wydaje mi się, że dawny sposób traktowania porzucenia kapłaństwa był lepszy.
2007-06-27 16:39:54 Stanisław M. Problemem nie jest to, że ktoś kapituluje, lecz to co z tym czyni. Słabość, mylne rozpoznanie powołania – łatwiej wybaczyć niż ostentacyjną zdradę.Wszyscy pamiętamy: “I ty Brutusie?”, “Nim kur zapieje”, czy “30 srebrników”.A rozliczać trzeba. Tu i teraz. Dla sprawiedliwego rozliczania również, dał bowiem Bóg Mojżeszowi kamienne tablice, a nie po to by mieli co dźwigać po pustkowiu.
2007-06-26 00:32:39 Stanisław M. Coś cicho z tym fundamentalizmem. Zapewne w nawale spraw głos ks. Stopki został przeoczony albo celowo odłożono sobie “atak” na dogodniejszy moment.:)Myślę że takich “umiarkowanych” fundamentalistów jak ks. Stopka jest w Kościele, wśród duchownych i świeckich, zdecydowana większość. Doskonale rozumieją iż pomyłka ludzką rzeczą jest, że nie każdy musi umieć sprostać trudom bycia kapłanem czy zakonnikiem.Chyba jestem większym fundamentalistą, gdyż uważam że ci co z tej słabości czynią sobie zasługi i oczekują “medali” od przeciwników Koscioła, są zwyczajnie godni pogardy. I tyle.
2007-06-25 12:00
Taki Kościół kocham
Andrzej Macura
Malkontenci będą się w tym dopatrywać pustego gestu. Dla mnie jednak jest bardzo ważny. Kardynał Francis George z Chicago, na katedralnym dziedzińcu, wraz z 20 innymi duchownymi usługiwał do stołu zaproszonym na obiad parafianom.
2007-06-26 13:40:50 Stanisław M. Przepraszam Autora za “księdza”, ale tak ładnie napisane jakby to ksiądz napisał. ![]()
2007-06-26 13:36:26 Stanisław M. Nie jest Ksiądz w tej-takiej miłości do do Kościoła osamotniony. Jest nas wielu. Może to nie tak widoczne, gdyż skrywamy to uczucie przezornie, zapewne z obawy przed śmiesznością, a może i z innych powodów.
Ciągle aktualne: “wiara i rozum mają współpracować w poszukiwaniu prawdy”. Dziś, może bardziej niż wtedy, gdy uniwersytety tworzono.
Prawda z Fides i prawda z Ratio – oddzielnie są niepełne. Złączone – stają się Prawdą. Prawdą objaśniającą sens istnienia. Prawdą objaśniającą sens przemijania. Prawdą dającą Nadzieję.
Ograniczając się do empirii człowiek jest tylko biologicznym robotem do przetwarzania informacji – automatem z wbudowanym błędem losowości i złudzeniem świadomości bycia. Sięgając po transcendencję – staje się Człowiekiem. Dzięki temu może doświadczać Caritas.
A więc, być jednością z wszechświatem - z Bogiem.
„Jak są zadania, to trzeba je podjąć, a owoce to nie nasza sprawa, trzeba sprawie oddać wszystko, a reszta to jest żniwo Pana”.
Yves Marie Joseph Congar OP (ur. 8 kwietnia 1904 – zm. 22 czerwca 1995)
Kierowca, ale katolik
ks. Artur Stopka
Patrząc na to, co wyprawiają za kierownicą Polacy, wciąż zastanawiam się, czy to ci sami katolicy, których widzę w niedzielę w kościele.
2007-06-20 16:15:52 Stanisław M. Co IM się dzieje? Z drzwiczkami – zatrzaskuje się mózg. Tym mocniej im droższe, im zrywniejsze auto. Tym mocniej im krótszy staż za kółkiem (nie wiek!).Państwu, które winno nas chronić przed szaleńcami, chyba też się Coś zatrzasnęło. Pieniądze z grzywien i mandatów idą na rozkurz w budżecie, miast na nowy sprzęt do ścigania i zapłatę za nadgodziny dla drogówki.Nie będzie lepiej. Cała nadzieja w Bogu.
Że okaże miłosierdzie i nie zechce nas, zwykłych drogowych szaraków którzy gdzieś muszą dojechać, wyniszczyć.
Antyterroryści do betanek
ks. Artur Stopka
Kościół nie ma dziś dających szybki skutek środków zaradczych na łamanie przez jego członków posłuszeństwa i wewnątrzkościelnej dyscypliny.
2007-06-19 21:28:35 Stanisław M. Fanatyzm jest tu czymś wtórnym. To wprowadzenie w błąd – psychomanipulacja. Zapewne bez złej woli inicjatorki “schizmy”.Gdzieś na samym początku popełniony został, mam nadzieję że nie tragiczny w krańcowych skutkach, błąd.
Ktoś niewłaściwie rozpoznał sytuację, nie przewidział możliwych skutków i podjął niewłaściwe działania. Zachował się jak słoń w składzie porcelany. Ale też nie można go tak ostro obwiniać, gdyż takie rzeczy zdarzają się nie często, więc o doświadczenie we właściwym rozpoznaniu trudno.Na początku było wprowadzenie w błąd, a potem już samo się nakręcało. Izolacja sprzyja pewnym znanym psychologii reakcjom na ingerencje z “zewnątrz”. Wzbudza poczucie niezrozumienia, krzywdy, wzmacnia poczucie izolacji i integrację grupy. Sprzężenie zwrotne, zapętlenie.Nie wiem jak to rozwiązać. Dopóki można, trzeba próbować rozmawiać, kawałeczek po kawałeczku zdobywać zaufanie i wyrywać z izolacji. To może zrobić tylko wytrawny psycholog-negocjator. Czy mamy takich? Nie wiem.Siłowa ingerencja winna być ostatecznością. Jeśli już, to w odpowiednim momencie i w odpowiedni sposób. To wielka odpowiedzialność wyczuć czy wybrać ten moment.Dla Kościoła nauczka by nie lekceważyć symptomów lub tego co na symptomy wygląda. A może na nowo przemyśleć procedury postępowania w przypadku “objawień”.
Klub samobójców
ks. Artur Stopka
My, Polacy, uważający się na niesłychanie katolicki naród Starego Kontynentu, nie zdołaliśmy się uchronić przed niebezpieczeństwem, które wisi nad Europą.
2007-06-15 16:41:43 Stanisław M. Ciemnogrodem zwie się u nas tych wszystkich, którzy od lat widzą te tendencje i usiłują się im przeciwstawić.A zwią tak nie tylko promotorzy laickiego postępu wolności i tolerancji bez zahamowań, lecz oświecona awangarda „Kościoła otwartego”, o której niedawno w GN pisał red. F. Kucharczyk w „Otwarciu wyjściowym” ( http://www.goscniedzielny.wiara.pl/index.php?grupa=6&art=1181621004&dzi=1104798052&katg= ).Jak na razie przeciągi (jak to przy otwartych wrotach) skutecznie gaszą tę iskrę, którą przepowiadała s. Faustyna.Tak to już u nas w Polszcze jest, że by powiedzieć “król jest nagi” musi zawitać do nas jakiś wysłannik Zachodu. Kard. Bertone ma dobrą pozycję do obserwacji. Z Watykanu widzi się szerzej niż z salonów Krakówka, czy Warszawki. Może więc z tej wizyty będą jakieś owoce? Może nie będziemy musieli zastanawiać się nad grzeszną pokusą samobójstwa lub rozpaczliwie bronić się przed nieuchronną zapaścią?ad. Awa
Zawsze ten UPR! Tak samo skrzywieni jak za przeproszeniem lewacy.
Lepiej by bardziej “realnie” spojrzeli na swoje poglądy, tak jak wskazuje Kościół w swojej nauce społecznej. By nie być gołosłownym – kuriozalnym (to delikatnie) można bowiem nazwać oskarżanie Rządu o “zabijanie” przez red. T.Sommera w ostatnim NCz krytykującego uzależnienie wysokości kary za jazdę po pijaku od statusu materialnego sprawcy. A nie jest właśnie przejawem realizmu zasada równej dolegliwości kary? By “nie opłacało się” lekceważyć ludzkiego zdrowia i życia?
A nie jest przejawem realizmu odebranie pijakowi narzędzia przestępstwa (auta) tak jak się rozbraja bandytę z pistoletu?
Więcej “realizmu” w tej Realnej Unii!To przykład, ale takich “kwiatków” UPR więcej hoduje. Więc z niego, na pewno żadna iskra nie wyjdzie, „która przygotuje świat na ostateczne Jego przyjście”.Ale – faktycznie. UPR dość konsekwentnie demaskuje różne lewackie podstępy. I oby to czynił dalej, ale bardziej “realnie” – w duchu nauki Kościoła, która przecież nie jest ani prawicowa, ani lewicowa.
Ile polityki w wierze?
Andrzej Macura
Nie wiem jak jasno rozdzielić sprawy wiary i polityki. Wydaje mi się, że jedynym wyjściem jest pozostawienie tego rozróżnienia tym, którzy głos w takich czy innych sprawach zabierają.
2007-06-12 11:36:14 Stanisław M. Na adorację to chyba politycy nie znajdą czasu – takie jest tempo publicznych zdarzeń.Przypuszczam jednak, że Autor miał na myśli nie polityków-polityków lecz księży-polityków, gdyż to jest po “bożociałowych” homiliach temat dnia.W rzeczywistości tylko w konkretnych krańcowych przypadkach można orzec, że są albo nie są ‘polityczne’. A wszystko ‘pomiędzy’ jest płynne i poddawalne tylko subiektywnej kwalifikacji. Dlatego, równie subiektywne muszą być kwalifikacje jako polityczne różnych grup czy środowisk w Kościele.Sfery życia i ludzkiej działalności się przenikają z natury i niesposób wyznaczyć ostrych granic od-do. Życie prywatne i publiczne, praca i rodzina, zarobkowanie i hobby. To tylko przykłady. Cokolwiek czyniąc czyni się z ryzykiem. W tym ryzykiem, że zostanie przez kogoś potępione, niedocenione. Tak i kapłan nie wolny jest od ryzyka, że ktoś przyklei mu etykietę ‘polityk’, a jego czyny nazwie ‘politycznymi’.Inną sprawą są motywacje, którymi kierują się naklejacze etykiet (wlepkarze). Warto o tych motywacjach pamiętać, by samemu oceniać trafność etykiet.
Odporność na pieniądz
ks. Artur Stopka
Zbytnie przywiązanie księży do dóbr doczesnych drażni i oburza. Nic w tym dziwnego.
2007-06-12 15:23:03 Najsłabsze ogniwo jest zawsze pierwszym celem ataku. Tak jak zalecają klasycy sztuk walki.Już w VI w p.n.Ch. Sun Tzu (Pinyin: Sun Zi), prekursor współczesnej prakseologii, w Sztuce Wojny pisał:- Sukcesu możesz być pewien tylko, jeśli atakujesz miejsca, których nikt nie broni;
- Wciągajcie przedstawicieli warstw rządzących przeciwnika w przestępcze przedsięwzięcia;
- Dezorganizujcie wszelkimi sposobami działalność rządu przeciwnika.- Zasiewajcie waśnie i niezgodę między obywatelami wrogiego kraju;
- Buntujcie młodych przeciwko starym;
- Ośmieszajcie tradycje waszych przeciwników;
- Dyskredytujcie wszystko, co dobre w kraju przeciwnika;
- Nie szczędźcie obietnic i podarunków, żeby zdobyć wiadomości. Nie żałujcie pieniędzy, bo pieniądz w ten sposób wydany, zwróci się stukrotnie;
- Infiltrujcie wszędzie swoich szpiegów;
- Podeślijcie im nierządnice, żeby dokończyły dzieła zniszczenia.Gdy się pod “wrogi kraj” podstawi Kościół Polski, to wszystko pasuje. A gdy się pod SB/IW/WSI podstawi “coś tam” to jeszcze lepiej pasuje.Więc może nic dziwnego nie ma w tym, że abpa Gocłowskiego wytypowano do “wmanewrowywania”? Inni może lepiej doceniali siłę “wroga” o czym SB wiedziała infiltrując Kościół.
O wielu “wmanewrowywanych”, być może, dopiero się dowiemy.
Oby nie w atmosferze skandalu.To winien być kolejny argument za tym, by ujawnić wszystkie archiwa esbecji i raz, a dobrze przeciąć te różne układy, układziki, powiązania i możliwości ich wykorzystywania.Wykorzystywania również, a może przede wszystkim w Kościele, który z racji swej ponadczasowej misji winien być czysty nawet od podejrzeń.Jednak trudno być w tym optymistą. Zbyt wielu esbecja “umoczyła”, dziwne by było by dziś pałali chęcią ujawnienia swoich słabości. Z pewnością sprzymierzeńcem oczyszczenia (też, się) nie są i nie będą.ad Awa:Przecież ks. Artur napisał: Większość duchownych „żyje na przeciętnym poziomie zamożności”. Większość!Ja bym uzupełnił: ZDECYDOWANA większość. Dlatego, ci nieliczni tak kłują w oczy i są wdzięcznym obiektem do medialnej walki z Kościołem lub tylko sensacyjnych doniesień, gdy w polityce posucha.Dlatego wielką roztropnością wykazują się ci księża, którzy podają jak pisze ks. Artur “sprawozdania finansowe”. Mało kto zdaje sobie bowiem sprawę ile kosztuje: odmalowanie ścian w kościele, załatanie dachu, posklejanie rynien, naprawa połamanych ze starości ławek, ogrzewanie kościoła i plebanii, woda, gaz, elektryczność itd.itd.
Księża do ołtarza
ks. Artur Stopka
Można mieć pretensje do posłów, że nie zagłosowali za konstytucyjną ochroną życia, ale nie można przy okazji unikać pytania, dlaczego tak się stało, skoro większość z nich to katolicy.
2007-06-10 20:46:42 Stanisław M. Przypadek, czy zamierzone? Znowu marginalny “problem”, w istocie wykreowany przez pewne środowiska polityczne i ich media, przysłania coś istotnego – tu rocznicę pielgrzymki Jana Pawła II do Lublina z 1987 roku i wyświęcenia 50 kapłanów oraz mogące z nich wypływać refeksje.To że trzeba nam kapłanów, a nie polityków to truizm. Czemóż więc Arcybiskup takie truizmy głosi? Czyżby miał kogoś konkretnego na myśli? Siebie? Jest przecież politykiem z racji godności nuncjusza. Abpa Michalika, któremu dopiero co media przypisały uprawianie polityki w Boże Ciało? Innych biskupów poruszających ważne kwestie społeczne w homiliach na to swięto?Jak się dobrze rozejrzeć to za skarby trudno dojrzeć kapłanów-polityków. Może to redaktorzy, dyrektorzy katolickich mediów?
Ostatecznie w czasopismach nie brak felietonów mówiących o moralności w polityce czy też zagrożeniach i plagach społecznych i cywilizacyjnych (jak np. aborcja), rozwiązanie których jest w wyłącznej gestii polityków.
Katolickim rozgłośniom radiowym treści takie też nie obce.
Może to nich?Więc czemóż? Zaiste “Enigma”!A co do roli kapłana:Ja tam bym wolał by ksiądz nie był tylko magnetofonem do nieustannego odtwarzania ewangelicznych prawd, lecz by był wśród ludzi i ich przyziemnych spraw, by był z nimi – niezależnie od i mimo przypisywanych mu obraźliwych etykiet typu ‘polityk’.Jak trzeba, to by pomógł w założeniu wodociągu, a nawet kanalizacji (by nie było “szamba” w obejściu). Pomógł komuś bezradnemu (a takich ludzi, starych, opuszczonych jest mnóstwo). Wtedy jego ewangeliczne prawdy nie będą tylko pustosłowiem.Użyłem “pomógł”, a nie zastąpił władzę z przynależnymi jej kompetencjami. Bo to już byłaby polityka.
Polityka na procesji
ks. Artur Stopka
Czy biskupi powinni w Boże Ciało „wygłaszać swoje poglądy polityczne”? No pewnie, że nie.
2007-06-08 17:56:16 Stanisław M. Chrystus winien być także w Parlamencie, tam gdzie stanowi się Prawo. Prawo przecież nie jest bytem samym w sobie, lecz wynikać winno z Wartości.Wielu posłów i senatorów obnosi się ze swoim przywiązaniem do wartości chrześcijańskich. A w kwestii ochrony życia gdzieś te wartości zagubili. Zagubili więc Chrystusa.
Wyglada na to, że to przywiązanie jest czysto instrumentalne, podporządkowane kalendarzowi wyborczemu.O tym w istocie mówili pasterze w swoich homiliach, nie o polityce rozumianej jako udział we Władzy, czy na nią wpływanie. Od takiej “polityki” Kościół od dawna przecież się odcina i w niej nie uczestniczy.Dokonywanie ocen moralnych to nie tylko prawo lecz i obowiązek Kościoła, a oceniając niewłaściwość czynów nie sposób oderwać ich od osób – konkretnych. Jeśli są to politycy, to imiennie, którzy?Od wielu lat obserwujemy kwestionowanie prawa do publicznego wygłaszania ocen moralnych. Co więcej twierdzi się, że potępiać czyny to tak, jeszcze można, ale już osób to nie wypada, a nawet nie wolno. Zaraz grozi się sądami, że niby to pomówienia. I w ten sposób zanika to coś co nazywamy opinią publiczną. Jej miejsce zajmują nachalne media, przyklejając etykietki: ten dobry, ten zły.Kwestionuje się prawo oceny osób. Wszystkich, a szczególnie osób publicznych, tych które mają wielki wpływ na kształtowanie postaw i opinii ludzi: polityków i dziennikarzy.Nic dziwnego więc, że w doniesieniach medialnych z obchodów Bożego Ciała eksponowane są (na dodatek w zdeformowanej formie) treści “polityczne”, a nie religine. One tych zainteresownych bolą, więc o nich piszą i to tak by świadomości odbiorców zakodować naganność dotykających ich i ich politycznych mecenasów ocen moralnych.Oczywiście inne powody tego ograniczenia relacji do treści “politycznych” też istnieją. To nieumiejętność pisania o treściach wiary, to niemedialność takich treści.
Święto? Strajkujemy
ks. Artur Stopka
Dzisiaj duża część społeczeństwa tkwi w przekonaniu, że psim obowiązkiem pracowników hipermarketów i innych sklepów jest czekać na nich w każdą niedzielę od świtu do nocy. Przekonaniu błędnym i bezpodstawnym.
2007-06-07 22:17:20 Stanisław M. Aleksandro. Ja pisałem o firmach zagranicznych – ale w Polsce!Wymieniłem właśnie francuskie, bo ten przypadek znam. Nazwę pominę bo to nie jest właściwe miejsce ani okazja na robienie (anty)reklamy tej firmie. Ten przypadek znam, ale z różnych źródeł (niekoniecznie pierwszych stron gazet) wiadomo, że nie jest odosobniony.Właśnie taką mamy rzeczywistość, firmy zagraniczne robią w Polsce to, czego nie mogłyby czynić w kraju macierzystym, czy innym “cywilizowanym”.
Traktują Polskę i Polaków jak kolonię i niewolników, a powołane do przeciwdziałania temu instytucje państwa tego nie widzą. Przecież pracownik takiej firmy szantażowany utratą pracy nie pójdzie się skarżyć żadnej władzy.To władza winna stanowić dobre prawo i egzekwować je, po równo od firm krajowych i zagranicznych. A nie cieszyć się, że statystyki inwestycji zagranicznych w Polsce rosną. Bo jeśli już coś tu rośnie, to stopień wyzysku.
2007-06-06 12:25:09 Stanisław M. Hipermarkety? Tak, te są widoczne. Ale są również firmy zagraniczne (francuskie), gdzie praca w święta i w niedziele również jest standardem. I nie wynika to z konieczności technologicznych, leczy wyłącznie konieczności ZYSKU dla właścicieli.
Tam pracownicy nie zastrajkują, gdyż nie tylko dlatego, że tam nie ma związków zawodowych (choć nie ma), ale dlatego że przyjmowani są na umowę na 3 miesiące, na miesiąc.
Nie podoba ci się? To won. Jest bezrobocie, na twoje miejsce czeka dziesięciu chętnych.
Kto za nich zastrajkuje by zwrócić uwagę na ich prawa, zwyczajne, ludzkie?O tej kategorii firm i pracowników nie pamięta Rząd, nie pamiętają związki zawodowe.Ten zapowiedziany strajk budzi jednak optymizm. Przecież kilka lat temu o istnieniu związków zawodowych w hipermarketach mowy nie było. Chyba, że w teoretycznych dywagacjach.
Pracownik hipermarketu też człowiek. Ma prawo świętować, a jeśli nie świętować to odpocząć. Skoro nie ma innego sposobu na ustawodawców, to niech wygodniccy klienci przynajmniej sobie to przemyślą. Stojąc w kolejkach do marketowej kasy.
Pytanie: Czy wiesz na czym polega egzorcyzm?
2007-06-02 19:58:12 Stanisław M. przemo
Dziwna tu cisza!Ano wcale nie taka dziwna. Z wyjątkiem prześmiewców i prowokatorów dla innych pytania są jednoznaczne.
Albo się wie, albo nie wie, albo sprawa jest obojętna.
Więc o czym tu dywagować?
Jak ktoś koniecznie chce, to może sam z sobą podyskutować.
Bardzo twórcze i owocne zajęcie.
2007-05-29 19:37:05 Stanisław M. Zastanawiałem się, czy mam odpowiedzieć jacex-owi. Przecież z krótkich majtek dość dawno wyrosłem i nie muszę mieć ostatniego słowa. Uznałem jednak, że winien jestem red. Michałkiewiczowi sprostowanie: NIE! NIE JESTEM MICHAŁKIEWICZEM. Jestem zwykłym szarym obywatelem, jakich wielu, który dorwał się do klawiatury, internetu i czasem tam coś publicznie “pobełkocze”.Pozdrawiam wszystkich uczestników Sondy Tych którzy głosują “tak”, “nie” i którym temat jest obojętny.
2007-05-27 21:12:33 Stanisław M. Jeśli się nie zna jakiegoś języka, to słyszana mowa wydaje się bełkotem.Warto się uczyć języków ‘obcych’, by rozumieć, by się porozumieć. By nie być zadufanym w sobie ignorantem.Warto być ‘otwartym’. Na wszystko czego się nie rozumie. By zrozumieć.Przecież zrozumieć, to zdolność tylko ludzka. Innych stworzeń tą zdolnością Bóg nie obdarzył, jacex-sie.